Po wybiciu w dół z kilkutygodniowej fazy konsolidacji i przełamaniu ważnego wsparcia w rejonie 1330-1340 pkt. prysły nadzieje wielu inwestorów na dalsze wzrosty. Duże stado byków zostało uwięzione na wyspie optymizmu. W dużym stopniu znalazły się tam na własne życzenie.

Ostatnie dwie sesje przyniosły bardzo symboliczne odreagowanie. Indeks zdołał odbić się jedynie do 1335 pkt., i to mimo silnego wzrostu na giełdach zachodnich. Nasz rynek od dwóch dni jest słaby. Płacimy teraz cenę za kilka tygodni nienaturalnej siły wobec rynków zachodnich. Sygnał sprzedaży pojawił się na wykresie indeksu WIG-Banki. Dosyć mocno zniżkował PKN Orlen, który płaci cenę za kolejną nieudaną próbę przełamania niezmiernie ważnego oporu na poziomie 20,00 zł. Pekao na razie koryguje wcześniejsze spadki, ale kolejny atak niedźwiedzi powinien skutkować przełamaniem wsparcia na poziomie 100 zł i spadkiem aż w rejon 83-85 zł. Na TP SA naruszone zostało wsparcie na 13,50 zł (zamknięcie na 13,40 zł). W ciągu najbliższych dni możemy zobaczyć zjazd kursu do 12,90-13,00 zł. BPH PBK, po silnej zniżce, od dwóch sesji stoi praktycznie w miejscu, wykazując olbrzymią słabość. Największe spółki mają jeszcze potencjał spadkowy, a od wczorajszego zamknięcia do ostatniego średnioterminowego dna na poziomie 1281,5 pkt. jest już niedaleko, bo zaledwie 2,6%.

Odbicie z połowy maja od 1281,5 do 1414 pkt. było, w mojej ocenie, jedynie dynamiczną korektą w trendzie spadkowym. Na poziomie 1414 pkt. rozpoczęła się kolejna fala spadkowa. Jej celem będzie przełamanie wsparcia w rejonie 1281,5-1300 pkt., co powinno skutkować zniżką nawet w okolice silnego wsparcia na poziomie 1200 pkt. Może się to stać w ciągu kilku tygodni. Ze szczytu z końca stycznia będziemy mieć wtedy dużą "trójkę" w dół. Brakować będzie wtedy jeszcze jednego wzrostu (fala "4") i kolejnej fali spadkowej (fala "5"). Do jesieni br. indeks ma szansę spaść, formując dużą "piątkę". Dopiero wtedy powstaną dogodne warunki, aby doszło do silnych wzrostów.