W ostatnim czasie inwestorzy instytucjonalni raczej omijali warszawską spółkę budowlaną. Było to najprawdopodobniej związane z konfliktem pomiędzy dwoma największymi akcjonariuszami Mostostalu - Accioną (49% akcji) i Elektrimem (28%). Dotyczył on przede wszystkim strategii firmy oraz kontrowersyjnego prezesa zarządu, którym był Neil Balfour. Niedawno zrezygnował on z funkcji, a nowym prezesem został Krzysztof Szamałek. Wszystko wskazuje na to, że akcjonariusze doszli wreszcie do porozumienia - być może dlatego, że Elektrim ma obecnie "na głowie" dużo ważniejsze sprawy niż strategia dalszej działalności Mostostalu i rozważa sprzedaż swojego pakietu.
Poza wyjaśnieniem kwestii personalnych, warszawska spółka może być atrakcyjna także z powodu poprawy kondycji finansowej. Ubiegły rok, jako jedna z nielicznych w branży, zamknęła zyskiem netto. Na poziomie spółki-matki wyniósł on 10,3 mln zł, a w grupie 14,4 mln zł. Należy jednak pamiętać, że znaczna część tego wyniku to efekt zyskownej sprzedaży biurowca firmy. - Myślę, że kontynuowany proces restrukturyzacji Mostostalu pozwoli na dalsze umacnianie pozycji na rynku i pozyskiwanie coraz większej liczby zleceń w segmencie infrastruktury technicznej i ochrony środowiska. To powinno zaowocować zwiększeniem zainteresowania akcjami, zwłaszcza że obecna cena jest atrakcyjna - mówi Grzegorz Oberda, dyrektor ds. rozwoju Mostostalu Warszawa.
Analitycy branży budowlanej są zdania, że sanacja spółki podąża w dobrym kierunku. - Sporo udało się już zrobić, zwłaszcza w przypadku działu ofertowania. Trochę problemów stwarza natomiast restrukturyzacja grupy kapitałowej - uważa Rafał Jankowski z CDM Pekao. Specjaliści nie wykluczają, że śladem Bankowego mogą pójść kolejne fundusze. Mogłyby one kupić pakiet akcji od Elektrimu, bowiem Acciona zapowiada, że nie chce na razie zwiększać swojego zaangażowania.
Walory firmy budowlanej od połowy października ubiegłego roku, kiedy to cena wyniosła 5,05 zł, poruszają się w trendzie wzrostowym. Na wczorajszym zamknięciu kosztowały już 10,9 zł.