W piątek tuż po otwarciu sesji obserwowaliśmy popyt krajowych banków, główniena papiery pięcio- i dziesięcioletnie. Później aktywność praktycznie zamarła, co było związane z nieobecnością graczy londyńskich, którzy oglądali mecz swojej reprezentacji. Po meczu ich aktywność wzrosła, sprzedawali papiery ze środka i długiego końca krzywej rentowności (krzywa obrazująca rentowności papierów o różnych terminach zapadalności).
Do grona sprzedających dołączyły również instytucje niebankowe, np. fundusze emerytalne lub inwestycyjne. Handel koncentrował się przede wszystkim na pięcioletniej obligacji PS0507 i dziesięcioletniej DS1110. Rentowności papierów dwuletnich podążały za pozostałymi, jednak bez większych obrotów w tym sektorze.
Większa aktywność na obligacjach ze środka i dłuższego końca krzywej rentowności wynikała z faktu, że w centrum uwagi inwestorów znajdowały się kwestie dotyczące przyszłorocznego budżetu. Podczas gdy na papiery o krótkim terminie zapadalności największy wpływ mają oczekiwania dotyczące stóp procentowych, obligacje pięcioletnie i o dłuższym terminie zapadalności silniej reagują na informacje dotyczące polityki fiskalnej.
Większy deficyt budżetowy może oznaczać większą podaż obligacji. W piątek rząd dyskutował na temat założeń do przyszłorocznego budżetu. Niepewność związana z wysokością przyszłorocznego deficytu spowodowała, że inwestorzy sprzedawali pięcio- i dziesięciolatki. Wypowiedź ministra finansów, że deficyt w 2003 roku nie powinien przekroczyć tegorocznego, czyli 40 mld zł, uspokoiła nieco rynek i spowodowała wzrost popytu ze strony banków zagranicznych.
Pod koniec dnia krzywa rentowności znajdowała się nieznacznie poniżej czwartkowego zamknięcia. Zamieszanie wokół budżetu oraz obawy o poluzowanie polityki fiskalnej nie wywołały natomiast rozważań czy spowoduje to większy dystans RPP do dalszego poluzowania polityki monetarnej.