Nowy tydzień rozpoczął się na giełdach nowojorskich od dalszych spadków cen akcji. Niepokój wśród inwestorów wzbudziły m.in. doniesienia z rynku walutowego, gdzie dolar spadł do najniższego poziomu od dwóch lat wobec euro, co podało w wątpliwość możliwość szybkiej poprawy koniunktury gospodarczej w USA. Dziś rozpoczyna dwudniowe posiedzenie Fed, podczas którego zostanie dokonana analiza stanu gospodarki amerykańskiej i zapadnie decyzja w sprawie polityki pieniężnej. Wątpliwości co do szybkiego ożywienia w połączeniu z pojawiającymi się nowymi aferami w rachunkowości spółek, powodują, że banki inwestycyjne wystawiają coraz gorsze rekomendacje. Wczoraj Goldman Sachs obniżył prognozę wyników dla potentata informatycznego IBM i producenta oprogramowania Siebel Systems. Liderem spadków od początku sesji był koncern telekomunikacyjny WorldCom, któremu rekomendację obniżył Salomon Smith Barney. W tych warunkach do godz. 18.00 naszego czasu Dow Jones spadł o 1,32%, a Nasdaq Composite stracił 1,26%, znajdując się już na poziomie z września ub.r., gdy rynkami wstrząsnął atak terrorystyczny na USA.
Jeszcze silniejsze spadki miały miejsce w Europie, gdzie poza złymi wieściami zza Atlantyku, największy niepokój wzbudziło drastyczne obniżenie ratingu dla France Telecom przez agencję Moody's. Akcje francuskiej spółki staniały prawie o 15%. Pobudziło to gwałtowną wyprzedaż walorów wszystkich czołowych firm telekomunikacyjnych. Pojawiające się opinie, iż na krawędzi kryzysu znalazła się branża ubezpieczeniowa, spowodowały również silną przecenę walorów instytucji finansowych, na czele ze szwajcarskim bankiem Credit Suisse, który musiał dokapitalizować swoją zależną firmę ubezpieczeniową - Winterthur. Londyński FT-SE 100 stracił wczoraj 1,38%, a paryski CAC-40 aż 3,43%. Do godz. 18.00 naszego czasu frankfurcki DAX spadał 3,66%. Wskaźniki znalazły się na poziomach najniższych od września ub.r. Warto też zwrócić uwagę na silną przecenę akcji na giełdzie madryckiej. Indeks IBEX spadł również do najniższego poziomu od 9 miesięcy, a dodatkowym negatywnym czynnikiem było zaangażowanie hiszpańskich spółek, na stojącym na krawędzi kryzysu rynku brazylijskim.