Spacerując po deptaku w Juracie można znaleźć oferty deweloperów sprzedających luksusowe apartamenty z ochroną. Podobne są w Jastarni, Jastrzębiej Górze, Władysławowie i Sopocie. Ich cena i jakość nie odbiegają od standardów warszawskich. Żeby kupić apartament w Juracie, obok hotelu Bryza, trzeba zapłacić 5,9 tys. zł za mkw. Można znaleźć nieco tańsze (po ok. 5 tys. zł), ale w mniej atrakcyjnym punkcie. Koszty utrzymania nieruchomości (opłaty eksploatacyjne, ochrona, administracja itp.) osiągają również poziom warszawski. Apartamenty są wykorzystywane nie tylko podczas wakacji, ale także w ciągu roku. - Wiele mieszkań oddanych do użytku w styczniu br. było zamieszkanych w marcu, kwietniu, maju br. Przyjeżdżają właściciele, ich rodzina i znajomi - powiedział PARKIETOWI administrator budynku z Juraty.
Kto kupuje? W apartamenty nad Bałtykiem inwestują głównie właściciele prywatnych firm, przedstawiciele świata kultury, polityki itp. Największa grupa inwestorów na półwyspie pochodzi z Warszawy i Łodzi. Na razie ofertą jest zainteresowana wąska grupa klientów o wysokich dochodach. Nastąpiło więc pewne nasycenie rynku.
Obecnie w wykończonych budynkach około 40-50% lokali nie znalazło nabywcy. Nadal jednak pojawiają się nowe inwestycje, z terminem realizacji w 2003 i 2004 r. Pierwsze budynki z mieszkaniami na wakacje pojawiły się 10 lat temu na Pomorzu Zachodnim: w Międzyzdrojach i Świnoujściu. Tam w większości inwestowali Polacy mieszkający w Niemczech. W 1995 r. pojawiła się oferta mieszkań wakacyjnych w Kołobrzegu, która spotkała się z większym zainteresowaniem klientów z Polski. Od 1998 r. wakacyjne mieszkania są dostępne na Helu.