Dyrektor generalny Motoroli Christopher Galvin podkreślił, że przeprowadzana właśnie restrukturyzacja spółki spowoduje, że pod względem kondycji finansowej, a także pod względem organizacyjnym powróci ona do stanu z połowy lat 90, kiedy to rynki nie przeżyły jeszcze silnej telekomunikacyjno-internetowej hossy.
Motorola spodziewa się, że w 2002 r. jej sprzedaż spadnie o 5-10%. Jednocześnie zakładany jest zysk na akcję na poziomie ok. 4 centów, nie uwzględniając jednak niektórych jednorazowych kosztów. Amerykański potentat poinformował też wczoraj, że w drugim kwartale br. zostanie zrealizowana prognoza sprzedaży, która powinna wynieść co najmniej 6,4 mld USD. Strata operacyjna powinna być nieco mniejsza niż zakładane wcześniej 4 centy na walor. Firma chce również umieścić w wynikach za drugi kwartał odpisy w wysokości 1,9 mld USD na pokrycie strat m.in. niektórych jej jednostek produkujących półprzewodniki. Krok ten pozwoli w drugiej połowie roku zaoszczędzić ok. 100 mln USD, a w kolejnych latach - 700 mln USD.
Inwestorzy z zadowoleniem przyjęli wczoraj informację o działaniach zarządu Motoroli, mających na celu obniżenie kosztów działalności. Już w notowaniach pozasesyjnych akcje spółki zdrożały o 2%. Po otwarciu giełd nowojorskich również notowania rosły. Amerykański koncern dość dobrze radzi sobie na giełdzie mimo dekoniunktury. W ciągu ostatniego roku jego walory staniały zaledwie o niecałe 7%.