Pomimo głębokiej przeceny akcji na głównych rynkach zachodnich, która sprowadziła większość indeksów w pobliże poziomów z września ub.r., nie można, niestety, stwierdzić, że nastroje panujące wśród inwestorów, analityków i zarządzających uległy kompletnemu załamaniu, co sygnalizowałoby wyczerpanie się potencjału spadkowego. Co prawda, niektóre miary sentymentu osiągnęły poziomy sprzed 9 miesięcy, inne jednak są od nich ciągle dalekie, a w żadnym przypadku nie mamy do czynienia z czymś, czego można by oczekiwać w dnie ponad 2-letniej bessy. Na początku roku scenariusze, zakładające nawrót kłopotów gospodarczych na świecie w II połowie roku ("double dip"), którego zwiastunem byłyby spadki cen akcji do poziomów z września 2001 r., a zatem uformowanie "podwójnego dna" na indeksach, wydawały się skrajnie pesymistyczne. Tymczasem główne zachodnie indeksy już praktycznie zrealizowały ten program i... właściwie nic się nie stało. W 27 miesięcy po rozpoczęciu bessy wśród amerykańskich analityków liczba "byków" nadal przekracza liczbę "niedźwiedzi", średnie rekomendowane zaangażowanie w akcje wynosi 67%, a optymiści wycofali się na pozycje "podwójnegodna" i wyczekują z niecierpliwością na niechybnie nieodległy "dzień kapitulacji". Nie za bardzo przypomina to sytuację z października 1997 r., października 1998 r., czy też września 2001 r., kiedy w dnie spadków naprawdę mogło się wydawać, że "świat się kończy". Ta rozbieżność zmusza do zastanowienia się nad scenariuszami, które dopuszczają znaczące przełamanie przez główne rynki akcji świata ubiegłorocznych minimów bessy. Do tej pory sądziłem, że takie przełamanie - równoznaczne z wybiciem głównych indeksów w dół z 5-letnich formacji "głów z ramionami" - byłoby jedynie "straszakiem" i okazałoby się krótkotrwałe. Sądziłem tak głównie dlatego, że po prostu trudno było sobie wyobrazić negatywne konsekwencje załamania rynków akcji o tej skali. Inwestorom, którzy lubią horrory, proponuję kontemplację wykresu Nikkei 225 z przełomu lat 80. i 90. Warto skoncentrować uwagę na marcu '92, kiedy to w 27 miesiącu bessy Nikkei dotarł do poprzedniego minimum bessy, kreśląc na wykresie coś, co przybrało skądś znajomą formę 5-letniej "głowy z ramionami"...