Wczoraj rynek walutowy otworzył się przy kursie USD/PLN na poziomie 4,0400/30,
co odpowiadało odchyleniu od starego parytetu na poziomie 6,35%. W ciągu sesji szczególną uwagę zwracano na kurs EUR/USD, który osiągnął maksimum na poziomie 0,9990. Do przebicia parytetu inwestorom nie starczyło jednak siły. Po ataku na parytet emocje z eurodolarem opadły, a rynek powrócił do krajowych wydarzeń. Ciekawostką dnia była plotka dotycząca odejścia prezesa NBP L. Balcerowicza. Wywołała ona krótkie zamieszanie pośród graczy na rynku walutowym.
Poranne umocnienie złotego nie było długotrwałe, zlecenia klientowskie z banków zagranicznych przyczyniły się do wzrostu kursu USD/PLN do poziomu 4,0500/50, który stanowił istotny punkt techniczny. Przy tym poziomie pojawiły się duże zlecenia klientowskie oraz niektóre banki musiały sprzedawać złotego ze względu na stop-lossy (poziomy kursów, przy których banki sprzedają waluty, zabezpieczając się przed dalszymi stratami), co przyczyniło się do wzrostu kursu USD/PLN do kolejnego technicznego poziomu oporu 4,0780, który skłonił inwestorów posiadających długie pozycje do realizacji zysków. Interwencja banku japońskiego na rynku amerykańskim w celu osłabienia jena spowodowała nieznaczne osłabienie złotego do 4,0530/60 z 4,0440/70, co odpowiadało 6,12% odchylenia od starego parytetu.
Lepsze od oczekiwań dane dotyczące majowego deficytu obrotów bieżących, skłoniły inwestorów do większych zakupów złotego, co pomogło naszej walucie odrobić część strat. Deficyt ukształtował się na poziomie 484 mln USD wobec 550 mln USD oczekiwanych przez naszych ekonomistów. Na szczególną uwagę zasługuje deficyt obrotów towarowych oraz saldo niesklasyfikowanych obrotów. W maju odnotowano wzrost eksportu o 6,9% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Natomiast import w ujęciu rocznym obniżył się aż o 6,4%. Dane te wskazują, że w dalszym ciągu popyt krajowy jest zduszony. Natomiast wbrew wcześniejszym obawom, w tym roku eksport może nadal stanowić główny motor wzrostu gospodarczego. W dochodach widać już pierwsze oznaki wypłaty dywidend przez spółki. Część dywidend jest wypłacona inwestorom zagranicznym, a ci transferują je za granicę. Odbija się to negatywnie na saldzie dochodów, ale trzeba pamiętać, że niezbędny jest koszt restrukturyzacji naszych przedsiębiorstw. Uwagę zwrócił także fakt, że zrewidowano dane dotyczące kwietniowego deficytu aż o 163 mln USD.
W nadchodzącym tygodniu nie będzie istotnych czynników, które przyczyniłyby się do zmiany trendu złotego. Brak jest publikacji ważnych danych makroekonomicznych, więc uwaga inwestorów skupi się na przyszłorocznym budżecie (we wtorek rząd przyjmie ostateczną wersję założeń makro do budżetu na 2003 rok).