Reklama

1200 czyli 800

Publikacja: 29.06.2002 09:35

I co byśmy, biedni, zrobili bez naszych "emerytów"? Gdyby nie ich pot i łzy, nasz ukochany WIG20 dawno kolebałby się gdzieś w okolicach 800 punktów. A tak wali w bandę na pułapie ok. 1200 (co nie znaczy, że nie przeleci na drugą stronę...). Skąd mi przyszło do głowy te osiemset punktów? No więc stąd, że - by zachować jakąś relację do rynku globalnego - powinniśmy (głupio to brzmi, nie?) za jego przykładem zlecieć do październikowego dołka poniżej tysiąca punktów. A ponieważ za ryzyko (jakim obarczony jest nasz cherlawy rynek), należy się dyskonto, powiedzmy 20-procentowe, to wychodzi 800 punktów. No, ale my mamy 1200. Co oznacza, że to, co tanie, wcale nie okazuje się takie tanie. Ale o make-up niezbyt pięknej mordeczki naszego rynku dbają fundusze i banki. Dla których zjazd w "uczciwe" okolice 800 punktów oznaczałby katastrofalną przecenę ich aktywów.

Okej, okej... Już słyszę, że robię sobie żarty z poważnych spraw. No to, żeby tak wesoło do końca nie było, to przypomnę, że są granice możliwości podtrzymywania rynku. Do realizacji negatywnego scenariusza przydałaby się kontynuacja hec na rynku globalnym i kolejne afery z księgowością coraz mniej wiarygodnych spółek amerykańskich.

Motywem wyzwalającym krach u nas może być kilka potencjalnych koszmarków. Po pierwsze, nasi zarządzający, choćby się nawet nie wiem jak starali, nie będą w stanie powstrzymać zwały rynku w sytuacji, gdy na parkiet wysypałyby się wiszące - niczym topór - pakiety akcji TP SA (którymi resort skarbu dokapitalizował BGK i BGŻ). Jeśli takiemu wysypowi towarzyszyłyby dalej fatalne informacje z France Telecom, to przecena może być, że hej. A kłopoty operatora to kłopoty WIG20.

Po drugie, rynek mogą utopić ewentualne dalsze kłopoty banków, biedzących się nad odzyskaniem kredytów wielkich firm (na horyzoncie, poza Stocznią Szczecińską, mamy przecież kolejny potencjalny pasztet - HTS, a w kolejce po ratunkowe wsparcie państwa może ustawić się wiele molochów).

Po trzecie - po kolejnych porażających informacjach o kombinacjach księgowych (Enron, WorldCom, Xerox) także nasi inwestorzy i analitycy mogą przejrzeć na oczy i zainteresować się twórczym wkładem rodzimych speców w rozwój sztuk rachunkowych. I myślę sobie, że mogliby się nieźle przestraszyć, gdyby zaczęli tak dokładniej grzebać w ładnie opakowanych raportach. Bo akurat w kombinowaniu nasi "byznesmeni" wcale od Amerykanów gorsi nie są.

Reklama
Reklama

Po czwarte, choć może po pierwsze, cios WIG-owi może zadać rząd, jeśli nie zdyscyplinuje budżetu na 2003 r. albo zapisze tam takie cuda, które przerażą analityków.

Po piąte... A dobra, w końcu jest weekend. Żeby nie było tak smutno, to przypominam tylko, że wcale tak być nie musi. W normalnych warunkach, bez opisanych wyżej komplikacji, mamy szansę na obronę magicznego pułapu 1200 punktów. A hossa i tak będzie. Głowy do góry!

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama