Ubiegły miesiąc był wyjątkowy dla funduszy emerytalnych. Z jednej strony - kończył się kwartał i mijały kolejne 24 miesiące, po których wyliczana jest minimalna stopa zwrotu. Zwykle ostatni miesiąc takiego okresu to dla zarządzających funduszami o słabych wynikach ciężka praca nad poprawianiem rezultatów. Ale - z drugiej strony - w minionym miesiącu poprawiać je było bardzo trudno. WIG20 spadł aż o 11%, co mocno uderzyło w jednostki funduszy emerytalnych. W rezultacie na 17 istniejących obecnie OFE aż 16 skończyło ten miesiąc stratami. Najlepszy okazał się OFE Skarbiec-Emerytura, którego jednostka nie zmieniła wartości w stosunku do końca maja. Sporo w tym zasługi ostatnio wdrożonej strategii inwestycyjnej - fundusz ten dość mocno bowiem zredukował swoje zaangażowanie w akcje. Wprawdzie na koniec maja widać było znaczący wzrost udziału walorów w portfelu, jednak i tak był on sporo niższy od średniej rynkowej.
Ten czerwcowy sukces podreperował dwuletnie wyniki tego funduszu - ostatecznie jego jednostka od czerwca 2000 r. zwiększyła swoją wartość o ponad 10,5%. Gdyby zanotował on stratę zbliżoną do średniej z czerwca (wyniosła 1,34%), znalazłby się niebezpiecznie blisko minimalnej stopy zwrotu. Jej przekroczenie groziłoby dopłatą. Jednak mimo stosunkowo dobrego wyniku w czerwcu, dwuletni wynik Skarbca jest i tak ponaddwukrotnie gorszy od najlepszych.
W ciągu ubiegłych 24 miesięcy najwięcej zarobił OFE Sampo - prawie 24%. Niewiele gorsze były ING Nationale-Nederlanden z wynikiem 23,2% i Commercial Union, który zarobił 22,6%. Ponad 20% zarobił także OFE PZU Złota Jesień. Jak widać, w czołówce znalazły się aż trzy z czterech największych funduszy emerytalnych. Dobrego wyniku - tradycyjnie już - nie udało się osiągnąć OFE AIG, który był trzeci od końca (jego jednostka wzrosła w ciągu ubiegłych dwóch lat o 12,3%).
Tak znaczna dominacja największych funduszy oznacza, iż coraz groźniej wygląda sytuacja małych i średnich OFE. Wprawdzie w tym miesiącu żaden fundusz nie będzie musiał dokładać swoim klientom z powodu nieuzyskania minimalnej stopy zwrotu, lecz jeśli dalej duzi będą górować, ryzyko dopłaty będzie coraz większe. A wraz ze wzrostem wartości aktywów będą rosły także kwoty ewentualnych dopłat. Tymczasem dla towarzystw emerytalnych, które zarządzają niewielkimi funduszami i ponoszą straty, kilkanaście-kilkadziesiąt milionów złotych dopłaty oznaczać będzie bankructwo.