Odbicie z końca minionego tygodnia nie przyniosło trwalszej poprawy koniunktury na zagranicznych rynkach akcji. W przypadku Nasdaqa idealnie wypełniło ono zasięg ruchu powrotnego do dolnego ramienia kanału spadkowego, w jakim indeks poruszał się przez blisko sześć miesięcy. W połowie czerwca doszło ostatecznie do wybicia dołem, co otwiera drogę do spadków równych wysokości takiego kanału. To oznacza, że już niedługo możemy zobaczyć Nasdaq poniżej 1300 pkt. Pierwszym poważnym krokiem na tej drodze był poniedziałkowy spadek poniżej wrześniowego minimum, licząc po cenach zamknięcia. Wczorajsza sesja jedynie potwierdziła ten pesymistyczny sygnał.

Równie fatalnie wygląda sytuacja innych wskaźników amerykańskich. Zarówno DJIA, jak i S&P500 ponownie zaatakowały bardzo ważne wsparcia, wyznaczane odpowiednio przez dołek z końca października i zbiegające się z nim 61,8-proc. zniesienie jesienno-wiosennych wzrostów oraz dla drugiego z tych indeksów przez wrześniowy dołek na poziomie 966 pkt. Dla DJIA oznacza to kontynuację przeceny w kierunku 8000 pkt., na S&P500 straszy ogromna formacja głowy z ramionami, od dłuższego czasu działająca na wyobraźnię inwestorów. W przypadku realizacji tej formacji, bessa na światowych parkietach potrwa jeszcze przez wiele miesięcy.

Wykresy indeksów europejskich są tylko odzwierciedleniem sytuacji w USA. Silne wtorkowe zniżki w Eurolandzie skłaniają do wniosku, że kilkudniowe odbicie było jedynie korekcyjnym odreagowaniem, po którym powinna nastąpić kolejna próba przebicia ubiegłorocznych minimów. Relatywnie najdalej od wsparcia znajduje się DAX, dla którego wrześniowy dołek wypada przy 3787 pkt. Najbliżej ostatecznego rozstrzygnięcia jest francuski CAC, którego od poziomu 3653 pkt. dzieli tylko 82 pkt.

Warto rzucić też okiem na to, co dzieje się na giełdach w naszym regionie. Dynamika spadków jest bardzo podobna do tej z naszego parkietu, co nie może być odbierane pozytywnie. Patrząc na wykresy giełd emerging markets można zauważyć, iż po około 20-proc. spadku od tegorocznego szczytu, następowało silne, jednodniowe odbicie. Warto przyjrzeć się, czy będzie tak i u nas.