Nadzieje byków na kontynuację odbicia rozpoczętego w trakcie środowej sesji okazały się płonne. Pomimo sprzyjającej sytuacji na giełdach światowych, sesja zakończyła się spadkiem kontraktu na WIG20 o 19 punktów. Notowania były jednak bardzo ciekawe. Po przezwyciężeniu przez giełdę problemów technicznych kontrakty utrzymywały się w pobliżu poziomu 1200 punktów. Dopiero kolejna niekorzystna ocena TP SA przez zachodnich analityków oraz niepewność związana z decyzją o wyborze nowego ministra finansów sprowadziły kontrakty w szybkim tempie o kilkanaście punktów niżej.

Pomimo czwartkowego niepowodzenia byków, bardzo możliwe, iż najbliższe dni przyniosą większe odbicie. Kontrakty znajdują się bardzo blisko wsparcia w obszarze 1151-1166 punktów, wyznaczanego przez grudniowe minimum oraz 61,8-proc. zniesienia całej fali spadkowej zapoczątkowanej w październiku zeszłego roku. Najważniejszą barierą dla rozpędzonego misia jest główna linia trendu spadkowego (biorąca początek w marcu 2000 roku) na wykresie logarytmicznym, która znajduje się obecnie na poziomie 1130 punktów. Obecnie mamy do czynienia właśnie z ruchem powrotnym do tej linii i jej test zadecyduje o ewentualnym spadku w obszary trzycyfrowe.

Jedynym z argumentów, przemawiających za większą korektą ostatnich spadkó,w jest także poziom wyprzedania rynku. Wskaźnik RSI, analizując jego zachowanie od 1998 roku, na tak niskim poziomie jak obecnie znajdował się tylko cztery razy. W trzech z tych przypadków w krótkim terminie przynosiło to większy ruch w górę, a fala wzrostowa miała długość przynajmniej 230 punktów. Tylko we wrześniu 1998 roku mieliśmy do czynienia z dalszym spadkiem kontraktów, pomimo pozytywnych dywergencji na tym wskaźniku. Oczywiście, analiza RSI nie powinna być wyznacznikiem strategii, ale powinno się mieć ją na uwadze.