Wyniki Jutrzenki po I kwartale br. były zaskoczeniem dla inwestorów. Przychody ze sprzedaży w porównaniu z tym samym okresem 2001 r. spadły o 30%, do niecałych 31 mln zł. Firma po pierwszych trzech miesiącach tego roku poniosła 840 tys. zł straty. Na rynku pojawiały się spekulacje o możliwym odwołaniu prezesa i zmianach w kierownictwie. Być może zmobilizowało to zarząd Jutrzenki do ofensywy.
- Na początku lipca ruszyła szeroka kampania reklamowa wafli familijnych w nowych opakowaniach. Na jesieni przewidujemy uruchomienie podobnych kampanii dwóch innych grup produktów. Uaktywniliśmy się na rynkach zagranicznych. Eksport, który jeszcze kilka miesięcy temu nie przekraczał 1%, wynosi już kilka procent. Za granicą sprzedajemy również produkty pod własną marką - powiedział Grzegorz Dołkowski, prezes Jutrzenki. Jego zdaniem, sprzedaż w II półroczu powinna być o co najmniej 50% wyższa niż w I półroczu (wyników jeszcze nie znamy).
Prezes Jutrzenki nie chciał ujawnić prognoz przychodów na cały rok. Wstrzymał się też od podania wielkości wydatków, jakie zostaną przeznaczone na promocję i reklamę. - W tym roku budżet na ten cel będzie istotnie wyższy niż w latach ubiegłych - dodał. Z naszych informacji wynika, że bydgoska spółka w 2001 r. na promocję swoich wyrobów (nie licząc wydatków związanych ze sprzedażą wyrobów w sieci supermarketów) przeznaczyła ponad 6 mln zł.
Pomimo dużych wydatków promocyjnych, Jutrzenka może mieć problemy z osiągnięciem w tym roku wyników porównywalnych z ubiegłorocznymi. Przypomnijmy, że w 2001 r. przychody bydgoskiej firmy wyniosły ponad 157 mln zł, a zysk netto prawie 4,2 mln zł.