Inwestorzy obecni na rynku walutowym są nieco nieufni wobec Grzegorza Kołodki, ale nie boją się, że jego nominacja będzie oznaczać całkowitą zmianę polityki gospodarczej rządu. Takie wnioski płyną z wczorajszego przetargu bonów skarbowych.

Niewielką nieufność widać we wzroście średniej rentowności rocznych bonów skarbowych. Na wczorajszym przetargu wyniosła ona 8,384%, wobec 8,3% tydzień wcześniej. A tydzień temu nikt nie podejrzewał, iż Marek Belka zamierza zakończyć swoje urzędowanie w Ministerstwie Finansów. To stosunkowo niewiele, biorąc pod uwagę to, co się dzieje na rynku walutowym.Owe 0,084 pkt. proc. oznacza spadek ceny papierów rocznych o niewiele ponad 7 zł. Czyli na razie zamieszanie wokół obsady resortu finansów kosztowało Skarb Państwa ok. 350 tys. zł. Spadek rentowności nastąpił przy podobnym popycie jak tydzień wcześniej - przy takiej samej ofercie (500 mln zł), popyt wyniósł ponad 1,88 mld zł wczoraj, wobec 1,95 mld zł na poprzedniej aukcji.

Więcej optymizmu - zgodnie z sugestiami nowego ministra - wykazali inwestorzy, uczestniczący w przetargu na bony 13-tygodniowe. Popyt na te papiery był znacznie większy niż tydzień wcześniej (prawie 350 mln zł, wobec 215 mln zł wobec takiej samej, 100-mln oferty), a rentowności poszły w dół. Średnia zyskowność tych papierów spadła do 8,537%, wobec 8,62% tydzień wcześniej.

Na takie zmiany zyskowności obu rodzajów papierów mogła wpłynąć także obawa, iż na kolejne cięcie stóp trzeba będzie poczekać kilka miesięcy. Już wcześniej analitycy spodziewali się, iż z następną redukcją RPP wstrzyma się, aż uzyska więcej informacji o budżecie na przyszły rok. Teraz, gdy jego konstrukcją ma się zająć nowy szef resortu, ten okres wyczekiwania może się wydłużyć.