Kodeks przygotowany przez Komitet Dobrych Praktyk wrócił już po uwagach zgłoszonych przez spółki. - Krytyka dotyczyła głównie zbytniej szczegółowości i nieuprawnionej ingerencji w wewnętrzne mechanizmy spółek. Uwzględniliśmy to, a także dokonaliśmy własnych cięć - informuje prof. Grzegorz Domański, przewodniczący komitetu.

Twórcy kodeksu podkreślają, że nie jest on żadnym sztywnym spisem zasad i zapewne będzie ewoluował wraz z rynkiem kapitałowym. Chociaż specyfika reguł ładu korporacyjnego polega na tym, że są one przyjmowane dobrowolnie przez samych zainteresowanych, komitet ma nadzieję, że zaakceptuje go jak najwięcej spółek i inwestorów.

Jacek Socha, przewodniczący KPWiG, uważa, że kodeks, albo przynajmniej niektóre jego zapisy, mogą stać się częścią Regulaminu Giełdy. Wówczas emitenci automatycznie musieliby określić się: czy przestrzegają tych zasad, czy mają jakieś zastrzeżenia. - Pewnym jest jednak, że im szybciej spółki tego dokonają, tym lepiej - uważa.

Giełda ma jednak nadzieję, że emitenci dobrowolnie będą określać swój stosunek do kodeksu. - Jeśli ktoś chce zadeklarować się już teraz, to nie widzę problemu. Myślę jednak, że dobrym miejscem na tę informację będą raporty roczne nadsyłane po 2002 roku - ocenia Wiesław Rozłucki, prezes zarządu GPW. Jego zdaniem, to wystarczająco dużo czasu, by każdy mógł zapoznać się z ostateczną wersją kodeksu.

Z wprowadzeniem zasad ładu korporacyjnego wiąże się duże nadzieje na poprawę relacji pomiędzy inwestorami a spółkami i sposobem nadzoru nad nimi. Kodeks będzie punktem odniesienia w przypadku powstawania konfliktów.