Bardzo nieprzyjemnie wygląda wykres WIG20 po wczorajszej sesji. Dość ostry spadek (1,7%) sugeruje, że po ledwie trzech dniach korekty wracamy do trendu zniżkującego. Jeśli wszystko, na co była stać byki, po przeszło 200-punktowym spadku indeksu, to 3-proc. zwyżka to znaczy, że rynek jest wyjątkowo słaby. Kupującym nie udało się na razie osiągnąć strefy oporu, rozciągającej się między 1233 a 1257 pkt. Być może na poziomie dołka z jesieni zeszłego roku znajdziemy się szybciej niż można by tego oczekiwać po rynku bronionym podobno przez OFE. Najbliższe (i jedyne) wsparcie, to minimum z 7 lipca, znajdujące się na 1182 pkt. Tutaj też przebiega 62-proc. zniesienie jesienno-zimowych wzrostów. Po przełamaniu tej wartości zasadne jest oczekiwanie, że całość zakończonej w styczniu zwyżki zostanie zniesiona. To byłoby równoznaczne ze spadkiem indeksu do 990 pkt.

W skrajnie korzystnej dla posiadaczy krótkich pozycji interpretacji wykresu ostatnie sesje uznałbym za formację chorągiewki. Lepiej tę figurę widać na wykresie świecowym kontraktów. Zgodnie z zasadami, spadek po ukształtowaniu formacji powinien być tych samych rozmiarów co przed jej powstaniem. Jeśli za pierwszą część spadku uznamy zniżkę z 1312 do 1182 pkt. (10%), to okazuje się, że w tej fali wyprzedaży indeks powinien spaść z 1217 do 1095 pkt.

Na taki scenariusz gotowe są wskaźniki krótkoterminowe. Zarówno RSI, jak i Ultimate w czasie ostatniej korekty zbliżyły się do poziomów równowagi. Teraz oscylatory mają dość miejsca na spadki. MACD zatrzymał wzrost na wysokości swojej średniej. To stan charakterystyczny dla końca lokalnej korekty spadków. Z drugiej strony, te same wykresy wskaźników krótkoterminowych interpretować można w inny sposób. Obydwa (RSI i Ultimate) przełamały spadkowe linie trendu i w czasie kolejnego spadku indeksu tworzyć będą bazę pod przyszły wzrost. Być może już zniżka WIG20 do ostatniego minimum wystarczy do zbudowania takiej bazy . Na rynku jest już przecież dość pesymizmu, żeby rozpocząć większą korektę.