Reklama

Pażur tonie

Komornik reprezentujący BZ WBK zajął rachunek bankowy handlowej spółki Pażur. W ten sposób bank chce odzyskać wierzytelność w wysokości blisko 3 mln zł. Konto jednak jest puste, a firma ma jedynie 50 tys. zł przychodów miesięcznie. Wszystko wskazuje na to, że Pażura czeka upadłość.

Publikacja: 12.07.2002 08:20

Tomasz Brochocki, prezes zarządu Pażura, przyznaje, że na zajętym koncie nic nie ma. - To nasz jedyny rachunek, na którym dokonywane są jeszcze jakiekolwiek obroty. Teraz znajdują się tam już tylko pieniądze na wypłaty dla 31 pracowników spółki - mówi.

Jego zdaniem, bank nie ma szans, by odzyskać choćby ułamek żądanej kwoty. Spółka sprzedała już praktycznie cały zbędny majątek (stąd m.in. miała pieniądze na wypłaty), a jej przychody za wynajem pomieszczeń znacznie spadły. Ostatnio wynoszą już tylko 50 tys. zł miesięcznie.

Piotr Gajdziński, rzecznik prasowy BZ WBK, nie ukrywa, że bank ma już dość "współpracy" z Pażurem. - Propozycje składane przez firmę są po prostu niepoważne. Coś, co określane jest mianem programu naprawczego, nie spełnia żadnych standardów i nie rokuje nadziei na uratowanie przedsiębiorstwa i naszych pieniędzy - mówi.

Pażur zaproponował w marcu br. grupie pięciu banków oraz PZU program redukcji ponad 60 mln zł zadłużenia i spłaty reszty zobowiązań. Prezes Brochocki przyznaje, że porozumienie z instytucjami finansowymi jest jedyną szansą spółki.

Jego zdaniem, firma znalazła inwestora strategicznego z Cypru. Obiecywał on, iż wniesie do spółki 8 mln zł i "rozkręci" działalność na nowo. Warunkiem było "tylko" dogadanie się z wierzycielami. Przedstawiciele banków nie uznali go jednak za wiarygodnego partnera.

Reklama
Reklama

Pażur oraz osoby tam pracujące są dobrze znane departamentom windykacji długów w różnych bankach. Niektórzy z nich mówią wprost, że spółka zachowuje się tak, jakby nie miała zamiaru spłacać kredytów. Przedstawiciel BZ WBK jako przykład podaje pożyczkę zaciągniętą w lutym 2001 roku, która nie była spłacana już po trzech miesiącach. Prezes Brochocki przyznaje, że tak było, ale jak twierdzi w maju 2001 roku spółka zaprzestała regulowania wszystkich kredytów.

Obie strony zarzucają sobie także wzajemne zwodzenie i przesuwanie terminów. W tej sytuacji BZ WBK nie chce już dalej przeciągać sprawy i woli o niej zapomnieć. - Nie wiem, na co jeszcze czeka zarząd Pażura - dodaje P. Gajdziński.

Upadłość giełdowej firmy wydaje się już nieunikniona. Tomasz Brochocki sam przyznawał na łamach PARKIETU 19 czerwca, że gotowy jest złożyć wniosek o upadłość przedsiębiorstwa. To, co mogło zapobiec temu posunięciu, to zgoda banków na proponowany plan naprawczy, połączona z kasacją wyroku sądu dotyczącego braku zgody na układ z drobnymi wierzycielami. Ten pierwszy warunek już nie jest spełniony.

Pażur - historia wzlotu i upadku

Niegdyś Pażur zajmował się handlem papierosami na dużą skalę. Jego obroty jeszcze dwa lata temu przekraczały 800 mln zł. Problemy związane z zadłużeniem zaczęły się jednak piętrzyć. Również kooperanci coraz częściej zaczęli żądać spłaty należności. W efekcie spółka popadła w poważne kłopoty finansowe.

Początkowo udawało się jeszcze porozumiewać z bankami. Kredyt Bank, oraz BZ WBK, redukowały zadłużenie w zamian za nieruchomości. Potem Pażur zdołał załagodzić konflikt z British American Tabacco oraz Tabak Group, który żądał upadłości przedsiębiorstwa. Obecnie już chyba nic nie uchroni spółki przed bankructwem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama