Kronika życia gospodarczego zamienia się powoli w kronikę kryminalną. Czas oczekiwania na pierwsze słowo nowego ministra finansów wypełniają doniesienia o kolejnych zatrzymaniach działaczy gospodarczych. Ostatnie dotyczą osób prominentnych, hołubionych wcześniej i publicznie nagradzanych.

Twórca Optimusa i zarząd Stoczni Szczecin to postacie symboliczne dla pionierskiej fazy kapitalizmu w Polsce. Ich zatrzymanie nie miało tak wyraźnej intencji politycznej, jak atak na byłego prezesa PKN ORLEN czy oskarżenie byłego wojewody opolskiego, gdy ten ujawnił się jako kandydat na prezydenta Opola. Niemniej, takie spektakularne przypadki, trafiające na czołówki gazet, każą się zastanowić nad instytucją widowiskowych zatrzymań - praktykowanych od lat, ale ostatnio mocno zagęszczonych. Każde podejrzenie przestępstwa powinno być starannie rozpatrzone, ale wskazana jest współmierność zastosowanych środków represji oraz ich wpływ na klimat gospodarczy w kraju.

Przypadek Romana Kluski ma z pewnością związek z przeregulowaniem gospodarki, czyli mnożeniem przepisów, przez które przedziera się polski przedsiębiorca. To, co się stało nie przekreśla wcześniejszej kariery Optimusa jako świadectwa ludzkiej kreatywności. Optimus, wraz z wyższą szkołą rektora Pawłowskiego, był optymistycznym dowodem na to, że można odnieść sukces z dala od wielkich aglomeracji. Opis stawianych zarzutów wyraźnie wskazuje na próbę wykorzystania skomplikowanych przepisów VAT. Buble prawne rodzą pokusy. Nie usprawiedliwiają, ale prowokują. Padło na człowieka, który - jak wskazuje skala jego działalności charytatywnej - nie jest cynicznym dorobkiewiczem.

Natomiast przypadek Stoczni Szczecin skłania do odróżnienia błędu i ryzyka od przestępstw kryminalnych. Dla rządu, szukającego kozła ofiarnego, oraz dla sfrustrowanej załogi wygodniej jest nie odróżniać. Ale trzeba widzieć różnicę, skoro rzecz dotyczy ludzi, którzy wyciągnęli stocznię z głębszego - aniżeli obecny - kryzysu na początku lat 90. Po prywatyzacji i restrukturyzacji stocznia miała długi epizod rozwoju i chwały.

Znane są przyczyny obecnej zapaści, a wśród nich skutki chybionych inwestycji. Skutki znane są dzisiaj, ale trudno byłoby przyłożyć miarę winy i złych intencji, właściwe kodeksowi karnemu, w momencie, gdy te decyzje zapadały. Dlatego zapowiedź ministra Krzysztofa Janika o aresztowaniach i faktyczne aresztowania kojarzą się raczej z porażką rządu, który dużo obiecywał i musi wskazać winnego. Ja zaś oczekuję od rządu mniej spektakularnych polowań, a więcej recept na kryzys gospodarczy w kraju.