Pod koniec czerwca ubiegłego roku Szeptel podpisał z BRE Bankiem umowę, na podstawie której uzyskał prawo zakupu ponad 90,9 tys. walorów Telbanku, reprezentujących 13,8% głosów na WZA. Cenę jednej akcji ustalono na 530 zł, ale za przyznanie opcji spółka zapłaciła bankowi 20 mln zł. Uwzględniając koszt zakupu opcji Szeptel musiałby zapłacić za jedną akcję Telbanku 750 zł.
W sumie więc BRE miał dostać ponad 68 mln zł, czyli mniej więcej tyle, ile wydał przed rokiem na objęcie nowej, publicznej emisji Szeptela, po niewiarygodnej dziś cenie 30 zł za papier (obecny kurs szepietowskiej firmy to nieco ponad 5 zł). BRE był praktycznie jedynym inwestorem, który zdecydował się na udział w ofercie. I zrobił to, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, tylko z powodu Telbanku.
40 milionów zysku
Szeptel nie zrealizował opcji. Miał odpowiednie środki, ale z naszych informacji wynika, że nie uzyskał na transakcję zgody rady nadzorczej Telbanku. W tej sytuacji w grudniu 2001 r. Bank Gospodarki Żywnościowej przejął opcję od szepietowskiej firmy i tym samym prawo do zakupu 13,8-proc. pakietu akcji Telbanku. Z naszych informacji wynika, że miał za akcje zapłacić tyle samo, co Szeptel. Opcja kosztowała go również 20 mln zł. Innymi słowy, warunki planowanej transakcji nie zmieniły się, a BGŻ podmienił w roli kupującego małą giełdową firmę.
BGŻ zrealizował opcję. Efekt - BRE mógł dzięki transakcji z nim, a wcześniej sprzedaży opcji Szeptelowi, zaksięgować sobie, jak się dowiedział PARKIET, około 40 mln zł zysku wynikającego z różnicy między ceną sprzedaży akcji Telbanku a ich wartością bilansową w księgach banku. Dla porównania zysk netto BRE za cały 2001 r. wyniósł około 340 mln zł.