Kwota ta odpowiada 1,7% włoskiego produktu krajowego brutto. Dzięki wyprzedaży majątku rząd chce zredukować gigantyczne zadłużenie kraju (wynosi ono już 109,4% PKB), najwyższe w Unii Europejskiej.
Prywatyzacyjna przerwa była spowodowana tarciami wewnątrz rządzącej koalicji. Pozbywaniu się pakietów akcji firm należących do Skarbu Państwa sprzeciwiała się przede wszystkim konserwatywna Alleanza Nationale, kierowana przez wicepremiera Gianfranco Fini oraz populistyczna Liga Północna Umberto Bossiego. Obecnie jednak, w obliczu pogarszających się perspektyw rozwoju sytuacji gospodarczej, do głosu doszli zwolennicy prywatyzacji skupieni wokół ministra przemysłu Antonio Marzano.
Efektem tych sporów jest decyzja, że strategiczne pakiety akcji w większości prywatyzowanych firm nadal pozostaną w rękach Skarbu Państwa. Z tego powodu nie należy liczyć, że na rynek trafią nowe walory byłego monopolisty energetycznego, koncernu Enel czy linii lotniczych Alitalia. W obu tych przypadkach udział państwa nieznacznie tylko przekracza 30%, a jest to poziom, który według włoskiego prawa umożliwia faktyczną kontrolę nad notowaną na giełdzie spółką.
Co zatem pójdzie pod młotek? Na początek resztówka (3,46% akcji) Telecom Italia. Obecna wartość rynkowa tego pakietu to ok. 1,45 mld euro. Podobną kwotę Rzym chce osiągnąć ze sprzedaży walorów tytoniowego monopolisty, koncernu Eti (państwo ma w nim 100% udziałów). W nieco dalszej perspektywie, ale jeszcze w tym roku, na rynek trafią akcje spółki Tirrenia (największa firma transportowa na Półwyspie Apenińskim) oraz stoczni Fincantieri.