w Exbud, Viscoplast, Orbis.
Czy tak doświadczony i wytrawny inwestor giełdowy jak Pan działa w pojedynkę?
Nie. Nawet ja pracuję w grupie.
Skąd bierze Pan pomysły na nowe inwestycje?
Często moje inwestycje to pomysły ad hoc. Potem jednak następuje profesjonalne rozpoznanie konkretnej spółki. Nad tym zadaniem pracuje już kilku doświadczonych analityków.
Kim oni są? Czy na co dzień pracują w jakimś biurze maklerskim?
Ze zrozumiałych względów nazwisk nie chcę ujawniać.
A w jakich biurach maklerskich ma Pan rachunki inwestycyjne? Jakie ma Pan prowizje?
Zdradzę jedynie, że współpracuję z kilkoma biurami maklerskimi. Oczywiście, w każdym z nich mam negocjowane prowizje maklerskie. Wydaje mi się, że moje prowizje są na takim samym poziomie, jak u każdego większego inwestora giełdowego.
Czy nie znużyła już Pana praca inwestora giełdowego?
Brokerzy, u których posiadam rachunek, mogą spać spokojnie. Nadal chcę być zaangażowanym graczem. Nie zamierzam nic zmieniać w poziomie mojej aktywności giełdowej.
Dziękuję za rozmowę.
Najważniejszy jest nieograniczony dostęp
do informacji
Rozmowa z prywatnym inwestorem Mariuszem Jańczukiem, obecnym na rynku kapitałowym od początku istnienia warszawskiej giełdy.
Jak ocenia Pan liczebność grupy "najwyższej klasy" indywidualnych inwestorów w Polsce?
Według mnie, to zaledwie kilkaset osób. By być VIP--em, trzeba mieć odpowiednio duży portfel, ale i generować wysokie obroty. Te drugie są chJakie przyjmuje Pan kryteria?
Portfel rzędu co najmniej 0,5 mln zł, a obroty miesięczne na poziomie 1 mln zł.
Na czym Panu szczególnie zależy w codziennej pracy inwestora giełdowego?
Przede wszystkim liczę na sprawną i szybką obsługę. Bez żadnego zbędnego pośrednictwa. Ważne jest także to, żeby mój broker dawał mi możliwość działania na rynkach zagranicznych. Tego nie oferował poprzedni dom maklerski, którego byłem klientem, więc go zmieniłem. Przyznaję jednak, że prowizje obaj brokerzy oferują na porównywalnym poziomie.
Na jakie przywileje może Pan liczyć w "swoim" biurze maklerskim?
Mam praktycznie nieograniczony dostęp do informacji. Agencje prasowe, zagraniczne gazety - to jest właśnie to, czego potrzebuję.
Czy działa Pan samodzielnie, a pracownicy biura służą jedynie techniczną pomocą?
Nie. Dużo rozmawiam z analitykami. I to nie tylko z mojego obecnego biura. Mam swoje ulubione nazwiska, których opinię szczególnie sobie cenię.
Czy liczy się Pan tylko z opiniami analityków, czy także innych "kolegów po fachu"?
Oczywiście, mam wielu znajomych, którzy, podobnie jak ja, funkcjonują na tym rynku od początku. Część inwestorów jest nowych, niektórzy wypadli z gry. Znam jednak i takich, którzy robią sobie kilkumiesięczne przerwy, a potem wracają do zawodu inwestora. To prawdziwi profesjonaliści.
Czy ich upodobania inwestycyjne się zmieniają?
Owszem. Przez ostatnie dwa lata znacznie wzrosło zainteresowanie rynkiem terminowym. W czasie przedłużającej się bessy kontrakty dają prawdziwe pole do popisu.
Dziękuję za rozmowę.