Cała sesja to walka byków o utrzymanie się nad czwartkowym zamknięciem. Indeks w tym nie pomagał, więc byki radziły sobie zmniejszaniem bazy, które zapoczątkowane zostało na poprzedniej sesji. Wtedy były to uciekające z rynku krótkie pozycje. Dzisiaj proces ten wynikał już ze wzrostu optymizmu. Powodem tego mogła być możliwość wykreowania sygnałów odwrócenia trendu. Poranna luka stworzyła na wykresie intraday wyspę odwrotu. Można się spierać o krótki okres kształtowania formacji (poprzedzająca całą ostatnią przecenę trwała 3 tygodnie), ale dodatkowo w przypadku zamknięcia nad poziomem otwarcia mielibyśmy także na świeczkach dziennych formację odwrócenia trendu - "porzucone dziecko".
Wszystko to dawało nadzieję przynajmniej na test górnego ograniczenia kanału spadkowego w najbliższych dniach, ale kwadrans przed końcem sesji amerykański czerwcowy indeks nastrojów konsumentów mocno inwestorów rozczarował i zalał wyspę falą podaży. Tak niskich wartości nie notowano od listopada, a, co gorsza, znacząco odbiegały one od optymistycznych oczekiwań analityków. Dziwna to trochę sytuacja, by oczekiwać, że w okresie skandali finansowych i ogromnych przecen na giełdach ankietowani tryskali optymizmem.
Byki nie wykorzystały wczoraj swojej szansy, a tak szybki spadek w tak krótkim czasie przekonuje o dalszej słabości rynku. Nawet jeśli mamy do czynienia z odwracaniem trendu, to warto pamiętać, że po tak długiej i głębokiej fali spadkowej niemożliwy jest trwalszy wzrost bez jakiejś wcześniejszej konsolidacji. Patrząc na giełdy i gospodarki w dłuższym terminie, nie można nie być niedźwiedziem. Jednak w perspektywie kilku tygodni fale spadkowe na GPW i rynkach światowych powinny mieć się ku końcowi.