- W zdrowej gospodarce te proporcje powinny być odwrotne - twierdzi Marta Zbrzeska, dyrektor Biura Rynków Kapitałowych w Banku Handlowym. Jej zdaniem, w Polsce wciąż wygodniej jest wziąć kredyt niż emitować obligacje. - Sprzedawać papiery dłużne mogą tylko największe i najlepsze przedsiębiorstwa, a takich jest niewiele. Poza tym jest szereg barier prawnych, związanych z publicznym obrotem. Do tego dochodzi jeszcze zbyt słabo rozwinięty rynek kapitałowy - dodaje.
Nadal największy, 69-proc., udział w rynku pozaskarbowym, mają papiery krótkoterminowe. Ich średnia zapadalność wynosi obecnie ok. dwóch miesięcy. W I półroczu nastąpił jednak spadek liczby emitentów - do 292, z 333 rok wcześniej. Wzrósł natomiast łączny poziom ich zadłużenia z tytułu emisji, z 11,3 mld zł do 12,4 mld zł (o 9,4%). Dla porównania, poziom zadłużenia Skarbu Państwa z tytułu sprzedanych bonów i obligacji wynosił pod koniec kwietnia prawie 185 mld zł.
Największy, 65-proc., wzrost miał miejsce w segmencie obligacji komunalnych o terminie wykupu powyżej roku. Jednak w ujęciu kwotowym wartość tego rynku wynosiła tylko 1,7 mld zł. Biorąc pod uwagę tylko wyniki za II kwartał, to rynek papierów krótkoterminowych skurczył się rok do roku o 1,1%. O ponad 20% wzrósł natomiast łączny poziom zadłużenia banków i przedsiębiorstw z tytułu emisji obligacji o terminie wykupu powyżej roku.
W obsłudze emisji gmin i samorządów największy udział mają banki: Pekao, PKO BP i BOŚ. Najwięcej emisji obligacji banków i przedsiębiorstw przeprowadziły natomiast Bank Handlowy, BRE i CA IB Securities. W segmencie papierów krótkoterminowych najbardziej aktywne jako organizatorzy były banki: BH, Pekao i BRE.
Największą emisję obligacji krótkoterminowych, na kwotę 1 mld zł, przeprowadziły w II kwartale przedsiębiorstwa z grupy Volkswagena. Sprzedaż zorganizowało konsorcjum BH i BRE. Druga pod względem wartości była emisja Polkomtela (500 mln zł).