Koniec tygodnia przyniósł przecenę akcji KGHM o blisko 6% (12 zł). Na rynek dotarła plotka o zastrzeżeniach audytora do wartości Telefonii Dialog, jaką KGHM ma zamiar wykazać w swoim półrocznym raporcie. - Myślę, że rynek szuka tak zwanego "tematu" na wakacje, co trochę mnie dziwi, na brak wydarzeń nie można bowiem ostatnio narzekać - twierdzi Grzegorz Stulgis, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. Kolejna negatywna informacja z lubińskiego zakładu dotyczyła akcji protestacyjnej, jaką mieliby rozpocząć jego pracownicy w związku z premią, której domagają się od zarządu KGHM. - To jest wręcz nieprawdopodobne. Z tego, co wiem, o żadnej akcji protestacyjnej nie ma mowy. Uważam, że te pogłoski to robota spekulantów - powiedział PARKIETOWI Józef Czyczerski, przewodniczący sekcji krajowej górnictwa rud miedzi NSZZ "Solidarność" i członek rady nadzorczej z ramienia pracowników. Zdaniem związkowców, nastroje społeczne w spółce nie zmieniły się radykalnie w ostatnich dniach. - Spokojnie jak na wojnie - skomentował obecną sytuację w zakładzie Józef Czyczerski. Pracownicy KGHM domagają się natychmiastowej wypłaty 90 mln zł. Zarząd zgadza się na wypłatę, ale w ratach, przy czym ostatnia (w grudniu) uzależniona byłaby od prognozowanych wyników firmy. Warto dodać, że w piątek miedź spadła do 1598 USD/t.

Duże obroty na walorach Pekao SA nasuwają podejrzenie, że handlowali nimi inwestorzy zagraniczni. - Pekao to nadal jeden z lepszych papierów na GPW, ale bank nie jest obojętny na to, co dzieje się w polskiej gospodarce. Obawiam się, że inwestorzy nie będą już myśleć kategoriami Pekao - i reszta publicznych banków - powiedział pragnący zachować anonimowość analityk bankowy. Największy bank na warszawskim rynku doczekał się także rekomendacji "sprzedaj", wydanej przez DI BRE Banku. Analiza autorstwa Andrzeja Powierży potwierdza, że Pekao nie jest już wyjątkiem wśród notowanych firm z sektora. Co więcej, analityk spodziewa się, że bank będzie musiał utworzyć na Stocznię Szczecińską znacznie większe rezerwy, niż przewidziane 150 mln zł. Z tego powodu jego zysk netto może spaść do 1,26 mld zł, z 1,4 mld zł, zapowiadanych przez zarząd.

Tracił również BRE Bank, który doczekał się obniżenia ratingu przez Fitcha. Jego akcje od górki zanotowanej 5 marca (144 zł) straciły już 40%. Zdaniem specjalistów, to nie koniec spadków. Bank typowany jest jako ten, który może przynieść największe rozczarowanie wynikami spośród wszystkich większych spółek notowanych na GPW. - Wszyscy czekamy na raport półroczny. Jeżeli bank nie zawiąże teraz rezerw, będziemy czekać dalej, do tego czasu kurs będzie dyskontował kolejne analizy i rekomendacje dotyczące wyniku netto BRE Banku za ten rok - twierdzi jeden z analityków.

W piątek Erste Securites w dziennej informacji dla klientów skomentował pogłoski o ewentualnym odwołaniu prezesa Kostrzewy. Analitycy uważają, że nowa osoba na tym stanowisku będzie musiała stworzyć ogromne rezerwy - swoisty bilans otwarcia po dotychczasowym prezesie. W piątek ta część inwestorów, która wierzy w odejście Wojciecha Kostrzewy, spowodowała spadek kursu do 87,2 zł. Przypomnijmy, że bank nadal podtrzymuje prognozę zysku na poziomie 404 mln zł. Rekomendacje dla BRE Banku mówią o 256 mln zł (BIG-BG). Natomiast w przypadku zmiany prezesa ten rok może się zakończyć... stratą (Erste).Na koniec warto jeszcze - w kontekście działań grupy menedżerskiej, która kupiła akcje banku - przyjrzeć się dywidendzie, którą wypłacił BRE Bank. Przypomina to bardzo sytuację sprzed wielu lat, kiedy prezes Exbudu Witold Zaraska kupował akcje firmy, którą kierował, po wysokiej cenie i na kredyt. Zaraz po tym Exbud wypłacił ogromną dywidendę. Prezes Zaraska sprzedał jednak swoje akcje inwestorowi strategicznemu. Na to nie ma szans zarząd BRE Banku, który ma już inwestora. Zarząd otrzymaną dywidendę zapewne przeznaczył na spłatę odsetek od kredytu zaciągniętego na zakup walorów swojej spółki. To jednak nie wystarcza, akcje kupione na kredyt kosztują już bowiem 10% mniej niż w czasie, kiedy były kupowane. Z tego powodu można sądzić, że kierownictwo banku ma powody do frustracji - i już nie będzie murem stało za prezesem Kostrzewą. Zwłaszcza gdy papiery będą kosztować jeszcze mniej.