Reklama

Rekordowa plajta

WorldCom Inc., jeden z największych na świecie koncernów telekomunikacyjnych, wystąpił w niedzielę wieczorem do sądu z wnioskiem o ogłoszenie niewypłacalności. Plajta WorldComu - największa w historii Stanów Zjednoczonych - pogłębi jeszcze bardziej kryzys na Wall Street. Aktywa koncernu wyceniane są aż na 107 mld USD.

Publikacja: 23.07.2002 10:37

W piątek, w momencie zamknięcia sesji za akcję WorldComu płacono zaledwie 9 centów. W szczytowym okresie telekomunikacyjnej hossy (1999 r.) kurs akcji spółki osiągnął wartość 64 USD. Wiadomość o bankructwie nie spowodowała jednak gwałtownej wyprzedaży w poniedziałek rano, głównie dlatego, że decyzja o ogłoszeniu bankructwa nie była na Wall Street zaskoczeniem i rynki zdążyły już ją "skonsumować". Mimo to analitycy są zgodni, że sprawa bankructwa WorldComu odbijać się będzie na przebiegu giełdowych sesji, przynajmniej do połowy sierpnia. Wówczas mija narzucony przez SEC termin potwierdzenia przez szefów spółek rzetelności raportów finansowych prowadzonych przez nich korporacji. Informacje o plajcie nasilą także dalszą ucieczkę z rynku drobnych inwestorów indywidualnych, którzy w ubiegłym tygodniu wycofali z funduszy powierniczych ponad 11 mld USD.

WorldCom od dłuższego czasu miał kłopoty z obsługą zaciągniętych kredytów i dotkliwie odczuwał skutki kryzysu całego sektora telekomunikacyjnego. Sytuacja zaczęła robić się dramatyczna, gdy zadłużenie spółki przekroczyło 30 mld USD (we wniosku o orzeczenie bankructwa firma oszacowała je na 41 mld) i mimo zwolnienia 17 tys. pracowników WorldComowi nie udało się utrzymać płynności finansowej. Gdy w czerwcu wybuchły skandale związane z księgowością, rozpoczęła się paniczna ucieczka klientów, co jeszcze zmniejszyło przychody.

Z kontraktu z WorldComem wycofał się nawet Departament Obrony. Pentagon podpisał w kwietniu br. z firmą umowę o obsłudze światłowodowej sieci telekomunikacyjnej łączącej 6000 naukowców i inżynierów. Wartość 10-letniego kontraktu oceniana była na 450 mln USD. Departament Obrony miał w tym przypadku szczególnego pecha - WorldCom przejął zobowiązania od telekomunikacyjnej spółki Global Crossing, która wcześniej ogłosiła bankructwo. Plajta WorldComu swoimi rozmiarami prawie dwukrotnie przekroczy bankructwo Enronu i czterokrotnie Global Crossing.

WorldCom "skazany" jest jednak na przeżycie - trudno bowiem przypuszczać, aby zniknęła firma, która posiada największy rynkowy udział w przepływie danych w internecie. W ciągu ostatnich kilku tygodni władzom spółki udało się wynegocjować dość solidne zabezpieczenie finansowe na czas reorganizacji.

Szansa dla "padlinożerców"

Reklama
Reklama

Wniosek o upadłość WorldComu może też być dobrą wiadomością. Cieszą się z tego posunięcia na pewno tzw. "padlinożercy", czyli inwestorzy, którzy lokują środki w papiery bankrutującej spółki, licząc, że wydobędzie się ona z problemów finansowych. Tacy gracze zakupili po 9 centów obligacje WorldComu 26 czerwca br., gdy na wieść o "twórczej księgowości" w firmie, staniały one aż o 88%. Teraz mają nadzieję, że powiodą się plany ratowania WorldComu, co pozwoliłoby im zarobić miliony dolarów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama