Bardziej szczegółowa analiza danych przedstawionych przez KNUiFE wskazuje, że winę za załamanie na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych ponoszą dobrowolne ubezpieczenia auto-casco. W porównaniu z I kwartałem 2001 r. wpływy z tych polis zmalały o blisko 90 mln zł (9%). Dlaczego? Niestety, ciągle nie ma danych KNUiFE, dotyczących liczby wystawionych i czynnych polis w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Można tylko przypuszczać, że spadek wpływów z tych polis związany jest z obserwowanym od ubiegłego roku gwałtownym załamaniem sprzedaży nowych samochodów. Należy pamiętać, że większość aut sprzedawanych przez sieci dealerów kupowano do tej pory na kredyt, a warunkiem uzyskania pożyczki bankowej było zawarcie ubezpieczenia auto-casco. Stąd wraz ze wzrostem sprzedaży samochodów rosły również wpływy z tych polis (analogicznie wpływy spadają wraz z dekoniunkturą na rynku motoryzacyjnym). Ponadto nowe samochody są z reguły kilkadziesiąt procent droższe od kupowanych w komisach czy na giełdach. Ma to oczywiście wpływ na wartość składki (ustalanej jako procent sumy ubezpieczenia). Swoje dołożył zapewne system zniżek (bonus-malus), udzielanych przez zakłady ubezpieczeń bezszkodowym klientom. Wydaje się, że w sytuacji gdy ciągle nie ma centralnego rejestru samochodów i ubezpieczonych, przeprowadzenie trafnej oceny ryzyka jest praktycznie niemożliwe. Zakłady ciągle muszą polegać wyłącznie na oświadczeniach składanych przez klientów. To, jak pokazuje praktyka, nie jest wystarczające (o skali wyłudzeń pisaliśmy w dodatku ubezpieczeniowym w PARKIECIE 20.11.01 oraz 23.04.02).Tajemnice lawety
Nieco lepiej wygląda sytuacja w grupie 10, czyli obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych. Towarzystwa odnotowały wprawdzie spadek wpływów ze składek o 2,4%, do 1,52 mld zł, ale stanowi on i tak zaledwie 25% ubytku wpływów z polis komunikacyjnych. Nie wiadomo jednak, czy nasze zadowolenie nie jest przedwczesne. Wykupienie polisy OC komunikacyjnego jest obowiązkiem każdego właściciela pojazdu (w przypadku jej braku zapłacimy kilkusetzłotowy mandat, samochód zostanie odholowany na parking depozytowy, a po kilku dniach otrzymamy wezwanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego do uiszczenia 3,5 tys. zł kary - w przypadku samochodu osobowego). Cóż z tego, skoro wygląda na to, że ten obowiązek jest coraz powszechniej ignorowany. W ubiegłym roku obserwowaliśmy gwałtowny wzrost tzw. prywatnego importu samochodów, głównie używanych (czy raczej kompletnie rozbitych). Szacuje się, że do Polski na lawetach wjechało ponad 200 tys. wraków. Prywatni importerzy byli oskarżani o to, że doprowadzili do załamania krajowego przemysłu motoryzacyjnego. Ale też sami twierdzili, że import tanich samochodów był jedynie odpowiedzią na popyt na takie auta (najczęściej powoływano się na relację marki do ceny - np. kilkuletniego volkswagena można było kupić w cenie nowego malucha). Na nic zdały się argumenty, że samochód po wypadku nigdy nie będzie tak bezpieczny, jak nowy. Używane auta ze względu na niższą cenę szły jak woda. Zastanawiające, że choć liczba samochodów na polskich drogach wzrosła, spadły wpływy z polis obowiązkowego OC komunikacyjnego. Ponadto stawki OC zależą przecież m.in. od wieku pojazdu, pojemności skokowej silnika (sprowadzano z reguły kilkuletnie samochody kompaktowe i większe). Wniosek nasuwa się sam. Wygląda na to, że osoby, które zdecydowały się na zakup "składaków", postanowiły oszczędzić również na ubezpieczeniach. Dla oszczędnych mamy jeszcze jedną przestrogę: niektóre zakłady ubezpieczeń ograniczają swoją odpowiedzialność w zakresie AC wyłącznie do samochodów sprowadzonych legalnie na polski obszar celny. Może się więc okazać, że zakup składaka niekoniecznie był interesem życia.
Dominuje PZU
Komunikacyjnym potentatem na polskim rynku, mimo niewielkiego spadku wpływów ze sprzedaży, pozostaje PZU. W pierwszym kwartale 2002 r. towarzystwo zebrało blisko 1,7 mld zł składek z tych polis, z czego 1,1 mld zł przypada na OC komunikacyjne, 0,6 mld zł na auto-casco. Drugą firmą pod względem wartości portfela komunikacyjnego jest Warta. Spółka zebrała po blisko 133 mln zł składek brutto z polis auto-casco, jak i z polis OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Wartość portfela komunikacyjnego pozostawiamy bez komentarza - stanowi on 40% ogółu składek zebranych przez sektor ubezpieczeń majątkowych. Warto zwrócić także uwagę, że portfel komunikacyjny TUiR Warta jest niewiele, bo tylko o 10%, mniejszy od łącznego przypisu składki brutto dwóch najbliższych konkurentów na liście - STU Ergo Hestia oraz TU Allianz Polska. Co ciekawe, polisy komunikacyjne uchodziły dotąd za główne źródło strat wykazywanych przez krajowe zakłady ubezpieczeń majątkowych (z wyjątkiem PZU). Pogoń za składką i związana z tym zła ocena ryzyka powodowały, że w portfelach wielu firm znajdowały się umowy, które nie rokowały szans na pokrycie choćby części kosztów. Teraz coraz więcej firm ubezpieczeniowych odchodzi od tej złej polityki. Swoją ekspozycję w ubezpieczeniach komunikacyjnych zmniejszył m.in. Allianz, w związku z przeprowadzaną restrukturyzacją także TU Daewoo czy Inter Polska.Poprawa zarządzania por-tfelem ma już coraz bardziej widoczny wpływ na wyniki z podstawowej działalności sektora. Wprawdzie po I kwartale 2002 r. w ubezpieczeniach auto-casco zakłady odnotowały jeszcze niewielką stratę techniczną netto (7,13 mln zł), ale już komunikacyjne ubezpieczenia OC przyniosły firmom zysk techniczny w wysokości 149 mln zł. Wniosek nasuwa się sam, jeśli jakiś ubezpieczyciel zamierza zdobyć znaczący udział w polskim rynku, swoją sprzedaż musi oprzeć na polisach komunikacyjnych. Oczywiście, nie kosztem wysokich strat, chyba że właściciel zdecyduje się dokładać do interesu przez długie lata. Z zestawienia KNUiFE wynika, że takich śmiałków jest coraz mniej.