Pasy zapięte? Aviomarin pożarty? No to jaaazdaaa! Dycha w dół, piątka w górę, a potem jak trup z piętnaście na południe. Ekstra. Można stracić orientację, gdzie sufit, gdzie podłoga. Choć ostatnio, tylko kolejne stropy się walą. Pod nami.
W akademickim sporze o atuty giełdy i seksu, wciąż opowiadam się za wyższością tego drugiego. Zresztą zabawa na parkiecie kojarzy mi się nie tyle z seksem, ile z jazdą rollercoasterem. A może nawet bardziej ekstremalną rozrywką o nazwie "cobra" (taki zasuwający niczym pocisk wykręcacz błędnika i wywracacz żołądków w parku rozrywki pod Brukselą - polecam jak ktoś ma kłopoty z własnym ego, bo po przejażdżce trzeba sobie przypominać, jak się ma na imię i gdzie jest niebo, a gdzie ziemia). I tak jak w "cobrze", tak na parkietach - co sesja - to zawrót głowy. Ostra jazda bez trzymanki. Na maksa.
O jasny gwint - odsuwasz się na krześle od klawiatury. Do cholery, właśnie tak się pięknie zapakowałeś i zapiąłeś, jedziesz sobie ostro w górę, a tu - kuku! - rynek się odwraca. A ty zostajesz na lodzie. O co tu chodzi? Nie wystarczy już tej zwały? E, może jeszcze jakieś 50%? Albo 5... Kurza twarz, już nic z tego nie można skumać. Niby takie tanie, a tanieje, że aż piszczy. Albo ni stąd, ni zowąd rośnie. Żeby się zwalić w trzy sekundy. A człowiek siedzi i nie zdąży nawet "enterem" zlecenia zatwierdzić. Niech to cholera - znowu okazja przeszła koło nosa. Jak się kupi, to się zwali. A jak się nie kupi, to tylko jest drożej. Czy ten trend zwariował? A w ogóle jaki trend? Halo! Czy ktoś widział jakiś trend?
Się dzieje, że hej. Relacje z sesji na giełdach zachodnich przypominają dobre filmy sensacyjne. Ani się człowiek nie zdąży zadumać nad losami spółek, szokujących twórczością księgową, a już nowy wątek. Nowa aferka. Mówiąc wprost - nowy motyw. Czasem do jazdy w górę, ale zwykle - do zwałki. Dym jest. Krew się leje. Ludzie z obłędem w oczach zagryzają paluszki z nerwów, co będzie dalej. Jezu, wchodzić w długie czy zostać na krótkich? Obracać się już teraz czy chwilę poczekać? A za chwilę będzie w ogóle co obracać? Największe emocje mają ci, którzy się lubią obracać tak, żeby przyciąć na każdym ruchu. Rynek sobie szaleje i ignoruje ich zaklęcia. Wtopa za wtopą. I tak żeby było jasne - ktoś na tym wszystkim zarabia. Ktoś te akcje od Was kupuje. Więc herbatkę na uspokojenie, kolejną porcję aviomarinu i jaaazdaaa! Impreza w końcu jest pierwszorzędna. Ale serduszko trzeba mieć mocne.