Rynek walutowy rozpoczął dzień od agresywnej wyprzedaży złotówek. Na otwarciu za dolara trzeba było zapłacić 4,10 złotego, a za euro 4,07. W stosunku do koszyka walut (starego parytetu) odchylenie wynosiło 4,8%. Inwestorzy obawiali się, że wypowiedź prezesa NBP o ryzyku przekroczenia przez dług publiczny 50% PKB spowoduje kolejną wyprzedaż na rynku obligacji oraz ucieczkę od złotówek. W szybkim tempie złoty osłabł do poziomu 4,3% odchylenia od koszyka, a za dolara należało płacić powyżej 4,12 zł. Przy braku negatywnej reakcji rynku obligacji inwestorzy walutowi uznali, że korekta była zbyt głęboka i rozpoczęli realizację zysków. Ostatecznie kurs dolara spadł do 4,08, a euro do 4,05, co oznacza 5,10% odchylenia powyżej parytetu. W najbliższym czasie spodziewam się dalszego umacniana złotego. Drastyczna przecena naszej waluty na początku miesiąca zmusiła znaczną część inwestorów portfelowych do zamykania (albo zabezpieczania) pozycji. Stabilizacja kursu walutowego w kolejnych tygodniach zwiększa szansę na ponowne zainteresowanie zarówno "starych", jak i "nowych" inwestorów polskim rynkiem obligacji. W przeszłości powodowało to powolną, aczkolwiek systematyczną aprecjację złotego zakończoną dynamiczną korektą. Myślę, że i tym razem historia może się powtórzyć.

Na marginesie warto zauważyć, że dramatyczna sytuacja finansów publicznych jest znana co najmniej od momentu ogłoszenia projektu budżetu państwa przez byłego ministra Bauca. Dodatkowo, faktyczna wartość relacji między długiem publicznym a PKB będzie znana dopiero na przełomie I i II kwartału przyszłego roku.

Globalny rynek finansowy jest pod wrażeniem panicznej wyprzedaży akcji. Inwestorzy spekulują na temat możliwości skoordynowanej obniżki stóp procentowych przez najważniejsze banki centralne świata. Kurs EUR/USD ponownie powrócił powyżej 99 centów (9920 na zamknięciu). W najbliższych dniach spodziewam się walki wokół parytetu - jednakże poziomy 1,02-1,03 wydają się bezpieczne.