Przedstawiciele branży filmowej zdają sobie sprawę, że przy pomocy przepisów nie można zablokować wymiany plików w internecie. Większość użytkowników tego typu oprogramowania działa w pełni anonimowo, a biorąc pod uwagę skalę zjawiska (nawet kilkanaście milionów osób) ściganie pojedynczych piratów jest pozbawione sensu.
Również działania prawne wymierzone w dostawców oprogramowania typu peer-to-peer okazały się niewystarczająco skuteczne. Wprawdzie słynny Napster i kilka innych systemów zostało zamkniętych decyzją sądu, jednak część aplikacji jest skonstruowana w taki sposób, że ich wyłączenie jest praktycznie niemożliwe. Systemy wymiany plików nowej generacji nie mają centralnego serwera, który można zlikwidować. Sieć składa się zazwyczaj z komputerów pojedynczych użytkowników, które pełnią rolę serwerów indeksujących dostępne zasoby plików. Po wyłączeniu jednego z nich, jego rolę natychmiast przejmuje inny. Powoduje to ogromne komplikacje w zwalczaniu wymiany nielegalnych filmów i nagrań muzycznych.
Z informacji przedstawionych przez serwis ZDNet wynika, że nowa ustawa ma umożliwiać właścicielom praw do utworów przeprowadzanie technologicznych ataków na systemy peer-to-peer. Przedstawiciele Hollywood uspokajają, że nie chodzi o dokonywanie włamań do komputerów pojedynczych użytkowników i sprawdzanie, co przechowują na dyskach, ale o utrudnienie działania systemów, które umożliwiają rozpowszechnianie nielegalnych kopii filmów.
Projekt ustawy ma zgłosić niebawem republikański senator Howard Berman. Z opisu projektu wynika, że właściciele praw do utworów, którzy ponoszą szkody z powodu działalności systemów P-2-P, mogliby używać nawet technik hakerskich, by przeciwdziałać nielegalnemu kopiowaniu. Chodzi o możliwość likwidowania pirackich systemów wymiany plików.
Podobne działania branża filmowa chce podjąć przeciwko piratom odbierającym nielegalnie cyfrową telewizję czy radio oraz osobom, które bez zezwolenia dystrybuują odkodowany sygnał. Lekarstwem mają być specjalne, elektroniczne znaki wodne (tzw. watermarks) ukryte w przekazie. W czytniki takich znaków mają być wyposażane obowiązkowo urządzenia odbiorcze. W ten sposób stanie się możliwa zdalna kontrola rozpowszechnianego programu.