- Znam sprawę. Wiem, że są pewne podejrzenia dotyczące Jupitera, gier giełdowych - powiedział szef ABW w wywiadzie dla Radia Zet. Nie chciał mówić o szczegółach, a zwłaszcza o odpowiedzialności konkretnych osób, "z braku dostatecznych przesłanek".
"Życie Warszawy" napisało, że Skarb Państwa mógł stracić miliony złotych na nielegalnych operacjach giełdowych, w których uczestniczyły spółki skupione w NFI Jupiter. Miały one obejmować pranie brudnych pieniędzy, przyjmowanie korzyści majątkowych, manipulowanie kursami akcji oraz ujawnianie poufnych informacji o spółkach, których udziałowcem był fundusz, a które później zostały sprzedane.
Nieprawidłowości miały dotyczyć m.in. Centrozapu, który znajdował się niegdyś w portfelu funduszu (od dawna prowadzone są postępowania w sprawie działalności tej firmy, w tym wyłudzeń podatku VAT) oraz Hydrobudowy Gdańsk, której prezes został kilka dni temu zatrzymany przez policję.
Afera - w ocenie gazety - miałaby być powodem rezygnacji Ireneusza Nawrockiego ze stanowiska prezesa PZU Życie. I. Nawrocki, zanim objął stanowisko szefa towarzystwa, przez kilka lat kierował Jupiterem. Z byłym prezesem funduszu nie udało nam się skontaktować. - Nie komentujemy tej sprawy -- powiedział Mirosław Kachniewski, rzecznik prasowy KPWiG.
- Doniesienia na ten temat to dla mnie zupełna nowość. Nie mam żadnych informacji dotyczących jakichkolwiek postępowań, które w tej sprawie miałyby się toczyć przeciwko Jupiterowi. Deklarujemy gotowość współpracy w celu wyjaśnienia ewentualnych nieprawidłowości, gdyby doniesienia o nich okazały się prawdziwe - powiedział nam prezes Jupitera Janusz Koczyk. Postępowania mogą jednak nie dotyczyć NFI jako osoby prawnej, ale osób fizycznych związanych dawniej lub obecnie z funduszem. - Nic mi nie wiadomo, aby ewentualne postępowania dotyczyły osób obecnie zatrudnionych w Jupiterze -- twierdzi J. Koczyk.