Minister skarbu Wiesław Kaczmarek zapowiadał już kilka tygodni temu, że wpływy ze sprzedaży państwowych spółek mają być niższe od założonych w budżecie i wynieść ok. 6 mld zł. - Ten program jest na granicy wykonania - mówił minister o planie prywatyzacji na ten rok. W ciągu ostatnich kilku dni zmienił zdanie - teraz podtrzymuje zapisy z budżetu. Tymczasem na razie sprzedaż akcji państwowych spółek przebiega w żółwim tempie. W ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku resort skarbu rozpoczął prywatyzację w zaledwie 12 firmach. Sprzedał pakiety udziałów tylko kilku z nich. Jedna z większych ostatnich transakcji to kupno przez PSEG Poland Distribution B.V. 35% akcji Elektrowni Skawina.
W ubiegłym roku wykonanie planu prywatyzacji po pierwszej połowie roku było podobne. Wówczas budżet otrzymał ok. 2 mld zł, wobec 18 mld zł zapisanych w ustawie. Już w sierpniu okazało się, że plan jest zawyżony. Ustawa budżetowa została znowelizowana, przychody z prywatyzacji zmniejszono w niej do 10,1 mld zł. Tych założeń również nie udało się zrealizować. Ostatecznie sprzedaż akcji przyniosła Skarbowi Państwa ok. 6,5 mld zł.
Michała Górzyńskiego z Fundacji CASE nie zaskoczył wynik za pierwsze 6 miesięcy tego roku. Jednocześnie uważa on, że zaplanowanie wpływów za cały 2002 r. na poziomie 6 mld zł to mało ambitne założenie. Jego zdaniem, kilka dużych transakcji - jak sprzedaż Rafinerii Gdańskiej - pozwoliłoby na jego realizację w znacznej części. - Wątpię jednak, żeby się to udało. W drugim półroczu prywatyzacja musiałaby przebiegać wyjątkowo żwawo - mówi Michał Górzyński.
- Taki poziom realizacji planu prywatyzacyjnego mnie nie dziwi. Minister Kaczmarek zapowiadał przecież przesunięcie kilku dużych prywatyzacji i zwolnienie całego procesu. Nikt nie zakładał, że uda się sprzedać akcje za dużo więcej niż się udało - uważa Marek Zuber, niezależny analityk.
Opóźnienia prywatyzacyjne wynikają przede wszystkim z nowej koncepcji prowadzenia całego procesu. Skarb Państwa chce konsolidować firmy z poszczególnych branż, zanim wystawi je na sprzedaż. Tak ma być w przypadku koncernu farmaceutycznego, w skład którego miałyby wejść Polfa Warszawa, Polfa Tarchomin i Polfa Pabianice. Do grupy być może dołączy Jelfa, w której Skarb Państwa ma 30% udziałów. - Jest wiele zagrożeń przy wdrażaniu planu konsolidacji. Nie zawsze połączenie złej firmy z lepszą daje dobre przedsiębiorstwo. Poza tym samo opóźnienie prywatyzacji też może mieć różne skutki. Za kilka miesięcy rynki mogą wyjść z dołka, dzięki czemu może poprawić się wycena sprzedawanych spółek, ale równie dobrze może być odwrotnie - ocenia Marek Zuber.