Michelin zarobił netto w pierwszej połowie br. 254 mln euro, wobec 67 mln euro w analogicznym okresie ub.r., nie wliczając jednorazowego wpływu w wysokości 303 mln euro ze sprzedaży akcji koncernu samochodowego PSA Peugeot Citroen. Gdyby uwzględnić ten wpływ, zysk spółki spadłby o 31%. Wyniki pozytywnie zaskoczyły. Ankietowani przez Bloomberga analitycy spodziewali się, że zysk netto będzie zbliżony do kwoty 216 mln euro. Lepszym wynikom Michelin sprzyjały wzrost sprzedaży najdroższych produktów, oszczędności, a także niższe ceny surowców wykorzystywanych w produkcji opon.
Zarząd spółki podniósł też wczoraj prognozę wyników spółki na cały 2002 r. Zakłada ona, że marża operacyjna znajdzie się w przedziale 7-7,4%, wobec zakładanych wcześniej 6,7-7%. - Prognoza ta oznacza, że Michelin będzie kontynuował wzrost w drugim półroczu - ocenia cytowany przez Bloomberga Nicolas Hirth, analityk z Morgan Stanley Dean Witter. W bieżącym półroczu francuski koncern, który ma 20-proc. udział w światowym rynku opon, zamierza kontynuować politykę cięcia kosztów poprzez redukcję zatrudnienia. Zakłada ona zwolnienie 7500 osób w Europie i 2000 w Ameryce Północnej. Firma zamierza też skupić się na sprzedaży droższych opon, lepszej jakości.
Publikacja wyników pobudziła wczoraj na początku sesji w Paryżu ponad 2-proc. wzrost kursu akcji Michelin. Od początku br. notowania spółki zwiększyły się o 11%, wobec 27-proc. spadku głównego indeksu giełdy paryskiej - CAC-40.