Podczas wczorajszej sesji na rynku obligacji spadły rentowności na całej krzywej, chociaż największe obroty dotyczyły obligacji z sektora dziesięciu lat. Dużym zainteresowaniem cieszyły się również pięciolatki. Wczoraj, po raz pierwszy od kilku tygodni, widzieliśmy bardzo wysoki popyt ze strony inwestorów zagranicznych. Od momentu dymisji ministra Marka Belki inwestorzy zagraniczni stali głównie po stronie podaży, wyprzedając papiery ze środka i długiego końca krzywej rentowności.

Wczoraj sytuacja uległa zmianie. Banki zagraniczne realizowały duże klientowskie zlecenia kupna, co spowodowało spadek rentowności o 5-10 punktów bazowych na całej krzywej. Zamykanie krótkich pozycji przez inwestorów zagranicznych świadczy o wzroście ich zaufania do polskiego rynku obligacji. Wiąże się to z faktem, że minister finansów potwierdza plany ograniczania deficytu budżetowego, a więc nie grozi nam znaczące zwiększenie podaży papierów skarbowych w nadchodzących latach. Dodatkowo minister Grzegorz Kołodko przewiduje wejście Polski do strefy euro w 2006 roku, co może zachęcać do wznowienia gry na konwergencję. Małą aktywność wykazywały natomiast polskie instytucje niebankowe, np. fundusze emerytalne i inwestycyjne, które w okresie wyprzedaży przez zagranicę stały po stronie popytu. Część z nich rozważała wczoraj możliwość sprzedaży pięciolatek i możliwe jest, że jeżeli popyt ze strony zagranicy utrzyma się, a rentowności będą spadać, fundusze zrealizują zyski. Pod koniec sesji po stronie sprzedających pojawiły się polskie banki. W rezultacie krzywa rentowności znalazła się o około 5 punktów poniżej poniedziałkowego zamknięcia.