Środowe notowania na GPW były zupełną odwrotnością wtorkowych. Tym razem

mieliśmy otwarcie na plusie, ale zakończenie należało już do niedźwiedzi. WIG20, mimo poprawy na czołowych giełdach świata, stracił 1,54%. Przecenie towarzyszył blisko 70-proc. wzrost obrotów (182 mln zł). Od ponad dwóch tygodni indeks konsoliduje się nad długoterminową, wewnętrzną linią trendu spadkowego (1030 pkt.), która zatrzymała ostatnią falę bessy. Wsparcie to powinno więc dalej bronić przed przeceną, ale należy pamiętać, że z każdym dniem znajduje się ono na coraz niższym poziomie. Kierunek przyszłych zmian WIG20 będzie zależał od wybicia się z krótkoterminowego trendu bocznego, którego ograniczenia to odpowiednio 1042 pkt. i 1086 pkt. Przekroczenie górnej bariery, która wczoraj okazała się zbyt silnym do sforsowania oporem, będzie oznaczało szansę na zwyżkę do 1140 pkt. Taki zasięg wynika z formacji podwójnego dna, które utworzyłoby się po pokonaniu wspomnianych 1086 pkt. Z drugiej strony, przebicie wsparcia będzie oczywiście równoznaczne z kontynuacją spadków, które będą mogły sięgnąć 990 pkt.

Na korzyść optymistycznego scenariusza coraz mocnej zaczynają przemawiać wskaźniki techniczne. Te, z każdym dniem trendu bocznego na WIG20, umacniają wskazania sygnalizujące koniec horyzontu. Tak jest w przypadku dziennego MACD histogramu, który kilka sesji temu zalecił kupno. Tygodniowa odmiana tego wskaźnika praktycznie całkowicie wyhamowała już spadki, co także działa na korzyść byków. Kupującym sprzyja również świeżo wygenerowany sygnał kupna przez indeks Armsa. Złe dla niedźwiedzi sygnały płyną z wykresu systemu kierunkowego, który potwierdza wygenerowany w zeszłym tygodniu sygnał końca trendu.

Atutem podaży jest natomiast wciąż nie przebita dwumiesięczna linia spadków, która znajduje się na tej samej wysokości, co ograniczenie krótkoterminowego trendu bocznego (1086 pkt.). Brak jednoznacznych sygnałów każe więc wstrzymać się z decyzjami inwestycyjnymi do momentu wybicia się z horyzontu.