Wczorajsza decyzja MFW jest kolejną próbą opanowania kryzysu gospodarczego w tym regionie spowodowanego przez załamanie finansowe Argentyny i pogłębionego przez rozszerzającą się niestabilność polityczną oraz spowolnienie światowej gospodarki. Fundusz pożyczył już miliardy dolarów Urugwajowi i rozważa wznowienie pomocy dla Argentyny.
Pakiet pomocy dla Brazylii jest znacznie większy niż przewidywali analitycy. Dodatkowe 10 mld USD brazylijski bank będzie mógł przeznaczyć na obronę lokalnej waluty w okresie październikowych wyborów prezydenckich. Inwestorzy obawiają się, że może je wygrać skrajnie lewicowy Luiz Inacio Lula da Silva, zapowiadający zwiększenie wydatków rządowych, co może doprowadzić do niewypłacalności kraju, który jest winny międzynarodowym instytucjom 250 mld USD. Lula zapewnił w czerwcu, że będzie honorował zobowiązania Brazylii, a MFW poinformował, że trwają rozmowy z kandydatami opozycji na temat kontynuowania polityki zalecanej przez fundusz po ich ewentualnym zwycięstwie wyborczym.
Rozmiary pomocy świadczą o tym, że Stany Zjednoczone, główny udziałowiec MFW, chcą za wszelką cenę uniknąć upadku największej gospodarki Ameryki Łacińskiej. Mógłby mieć on poważne konsekwencje, wykraczające poza granice kontynentu.
W zamian za pomoc rząd Brazylii ma zobowiązać się do kontynuowania restrykcyjnej polityki fiskalnej i osiągnięcia nadwyżki budżetowej. Nie uwzględniałaby ona spłat zadłużenia, ale w latach 2004 i 2005 powinna wynosić co najmniej 3,75% produktu krajowego brutto, a więc około 19,2 mld USD.
MFW od 1998 r. pożyczył Brazylii 63 mld USD, łącznie z 30 mld zapowiedzianymi wczoraj. Umowa w tej sprawie będzie na początku września przedstawiona zarządowi funduszu, ale jego aprobatę uważa się za pewną. Prezes MFW Horst Koehler powiedział, że środki przyznane Brazylii pomogą zdynamizować wzrost gospodarczy w tym kraju, zapobiegną niewypłacalności, a także polepszą warunki socjalne i przyczynią się do spadku bezrobocia.