Sytuacja techniczna indeksu WIG20 zdecydowanie robi się coraz ciekawsza. Od blisko dwóch tygodni indeks porusza się w przedziale 1040-1080 pkt., tworząc bazę do wybicia. Czy jednak na pewno mamy do czynienia z akumulacją akcji, która doprowadzi do wybicia ze wspomnianej konsolidacji górą? Szczerze mówiąc, powoli zaczynam mieć wątpliwości. Za wzrostami przemawiają co prawda bardzo wyraźne dywergencje na takich wskaźnikach, jak Ultimate Oscillator, RSI 14 oraz Price ROC, jednak mimo tak wyraźnej zachęty do kupna akcji, indeks WIG20 w dalszym ciągu nie potrafi uporać się z barierą podażową, jaką wyznacza, na wysokości 1070 pkt, SK-15. Z kolejną nieudaną próbą jej pokonania mieliśmy do czynienia także na wczorajszej sesji, co w połączeniu ze słabnącym wskaźnikiem impetu, który odbił się od swojej linii równowagi w dół, zaczyna wyglądać nieciekawie z punktu widzenia kupujących. Ponadto, przypadek wskaźnika impetu nie jest odosobniony, gdyż z nieudaną próbą pokonania poziomu równowagi mamy do czynienia także przy wskaźniku CCI.

Ponadto, przy tak silnym trendzie, warto poczekać z zakupami aż do momentu, gdy sygnały kupna pojawią się także na wykresie tygodniowym. A taka sytuacja jeszcze nie ma w tej chwili miejsca, gdyż dywergencje występujące na wykresie dziennym nie uzyskują już potwierdzenia w przypadku wykresu tygodniowego. Co więcej, tygodniowy Price ROC ukształtował w tym tygodniu nowe dno, mimo iż sam indeks nowego dna w tym tygodniu nie zanotował. Nieco lepiej wyglądają tygodniowy CCI oraz Ultimate Oscillator, na których dywergencje zaczynają się tworzyć. W tej perspektywie, pozytywny scenariusz może zakładać co najwyżej dalszą kontynuację ruchu bocznego indeksu WIG20, lecz należy się równocześnie liczyć z realizacją bardziej pesymistycznego scenariusza, który zakłada złamanie wsparcia na poziomie 1040 pkt. i dalszą deprecjację indeksu WIG20 do poziomu 990-1000 pkt. Dopiero ten poziom wsparcia jest w stanie obudzić i zmobilizować popyt w takim stopniu, byśmy mogli mieć szansę na dynamiczne i złożone odreagowanie.