Reklama

Gorzałą w inflację

Publikacja: 09.08.2002 10:02

Stwierdzenie "Polska jest dziwnym krajem" świeżością raczej nie grzeszy. Cóż z tego, skoro wciąż pozostaje aktualne. Najwidoczniej tak już musi u nas być, że ustroje mijają, a zadziwienie Polską ma trwać.

No, bo czy to nie jest jednak trochę dziwne? Minister finansów obkłada akcyzą energię elektryczną, a obniża akcyzę na alkohol. Budżet, jak dobrze pójdzie, per saldo wyjdzie na takiej podwyżce cen energii i obniżce cen wódki na plus. Ale co z resztą gospodarki? Czy to jest ta mniej nagłośniona część pakietu stymulującego? Co to w ogóle jest, poza tym, że brzmi i wygląda kabaretowo?

Obniżka akcyzy na alkohol jest znaczna, wynosi 30% i zostanie wprowadzona w październiku. Ta redukcja została obwarowana warunkiem co najmniej 20% obniżki cen alkoholu przez producentów. Waga alkoholu w koszyku CPI wynosi obecnie 1,8%. Przy założeniu wymaganej 20-proc. redukcji cen przełoży się to na spadek wskaźnika CPI o 0,36 pkt. proc. Po uwzględnieniu tego nieoczekiwanego wkładu rządu w proces dezinflacji, ścieżka inflacyjna, skorygowana już o inflacyjny efekt wprowadzenia akcyzy na energię, wygląda w ten sposób, że niektórym ludziom włosy się zjeżą ze strachu.

W październiku inflacja w Polsce wyniesie 1,2%, a na koniec roku 2002 nie powinna być wyższa niż 1,7%.

I niech mi ktoś teraz powie: czy nie jesteśmy trochę dziwnym krajem? Rząd, z ważnych społecznych względów, prowokuje spadek cen wódki. A ponieważ ten sam rząd nękany jest kłopotami wiecznie głodnego budżetu, podnosi jednocześnie ceny energii. Ta cenotwórczość sprawia, że istnieje realna groźba kolejnego nietrafienia przez Radę Polityki Pieniężnej w cel inflacyjny. Cel - dodajmy - dopiero co obniżony.

Reklama
Reklama

Nie trzeba dodawać, co to znaczy dla polityki monetarnej. Najazd na bank centralny ruszy z powakacyjną werwą.

Dla jasności powiedzmy sobie od razu, że jesteśmy jak najdalsi od wietrzenia w redukcji akcyzy na alkohol spisku, wymierzonego w RPP. Ta rzecz ma znacznie prostsze wytłumaczenie. Oględnie mówiąc: uzupełnianie dochodów podatkowych o wpływy z akcyzy na energię i obniżanie ich w tym samym czasie o wpływy z akcyzy na gorzałkę, czemu towarzyszy potężny kopniak dezinflacyjny na początku IV kwartału, świadczy o ubogiej wyobraźni autorów tej kombinacji. Ktoś mniej łagodny mógłby powiedzieć nawet, że jest to szczyt głupoty. Ale to chyba przesada. Niejedno jest jeszcze przecież przed nami.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama