Zapowiadał się nudny dzień, który miał upływać w oczekiwaniu na decyzję Fed co do wysokości stóp procentowych w USA. Takie oczekiwania usprawiedliwiała sesja z poniedziałku, której zmienność i wielkość obrotu były jedne z niższych w ostatnim czasie oraz fakt, że wczoraj był... trzynasty sierpnia.

Większość czasu te oczekiwania znajdowały odzwierciedlenie w notowaniach. Trochę ruchu na początku sesji i, podobnie jak dzień wcześniej, wpadamy w marazm. Sytuacja zaczyna się jednak zmieniać po godzinie 14.00. Wtedy rynek jeszcze był spokojny, ale dało się zauważyć, że ceny nie oscylują w trendzie bocznym, lecz delikatnie rosną. Punktem zwrotnym sesji okazał się moment publikacji dynamiki sprzedaży detalicznej w USA. Dane może nie były zbyt rewelacyjne, ale popyt uderzył. Wzrost trwał do końca sesji z przerwami na małe konsolidacje, które kończyły się szybkimi skokami w górę.

Efektem takiego zachowania jest kilka istotnych sygnałów technicznych. Po pierwsze, na dobre zagościliśmy ponad średnią kroczącą. Po drugie, ceny wyszły ponad opór na 1088 pkt., czyli nastąpiło wybicie z konsolidacji. To dobry sygnał dla byków. Teraz realne staje się wykreślenie większej korekty całego trendu spadkowego. Myślę, że minimum, do jakiego dojdziemy, to poziom 1120 pkt. Z wzrostem na wyższe poziomy (z technicznego punktu widzenia, całkiem możliwym za sprawą wysokości konsolidacji - wzrost do ok. 1150 pkt.) może być kłopot. Nie należy bowiem zapominać, że trend spadkowy był bardzo silny i to daje niedźwiedziom podstawę do dość swobodnego wystawiania podaży. Byki zatem będą musiały wykazać się sporą determinacją, by ta korekta była godna poprzednich spadków. Z tej racji już dziś można się spodziewać ruchu powrotnego, choć w dużej mierze zależy to od reakcji rynku w USA na decyzję Fed.