Nawet pobieżny rzut oka na wyniki finansowe za II kwartał 2002 pozwala stwierdzić, że z rodzimymi spółkami jest naprawdę źle. Rezultaty dowodzą, że od słabej koniunktury w gospodarce nie sposób uciec. Jaka gospodarka, takie wyniki spółek.
Sprzedaż firm z WIG20 maleje w prawie dwucyfrowym tempie. Najgorzej wiedzie się bankom, które cierpią z powodu akcji kredytowej. Jest to z jednej strony następstwem przykrych doświadczeń z nieściągalnością kredytów. Z drugiej zaś strony widać spadek zapotrzebowania na kredyt ze strony przedsiębiorców, którzy wskutek spowolnienia wzrostu PKB redukują plany inwestycyjne. Wzrost należności sugeruje z kolei wprawdzie, że jest zapotrzebowanie na kredyty obrotowe dla podtrzymania płynności, ale jest to zbyt mało, aby powiększać akcję kredytową banków.
W efekcie banki z indeksu WIG20 zanotowały spadek przychodów odsetkowych o 25,2%. 1/3 spółek udało się poprawić sprzedaż. W najlepszym przypadku (Świecie) wzrost przychodów netto ze sprzedaży wyniósł 14,4%. W większości spółek wzrost ten był jednocyfrowy.
Im głębiej w rachunku zysków i strat, tym gorzej wyglądają polskie blue-chipy. Wzrost kosztów surowców i sprzedaży zmniejsza marże. Wyniki ostatniego kwartału dowodzą, że mimo dekoniunktury w gospodarce poważnym problemem pozostają koszty ogólnego zarządu. Z reguły nie zmniejszają się mimo osłabienia koniunktury albo zmniejszają się nieproporcjonalnie do wyników finansowych. W efekcie przeszło połowa spółek miała niższe zyski operacyjne (zyski na działalności bankowej dla banków) niż przed rokiem.
Zyskowność netto spółek z WIG20 jest jeszcze gorsza. Jedynie dwóm firmom udało się poprawić wielkość zysków w II kwartale br. (BIG-BG i ComputerLand). Znowu największymi poszkodowanymi okazały się banki, w które uderzyło głównie pogorszenie jakości portfela kredytowego (tworzenie rezerw).