Czterosilnikowe C-17 weszły do wyposażenia amerykańskich sił powietrznych w 1995 r. Ostatnio wykorzystywano je w Afganistanie. Maszyny transportowe Boeinga mogą tankować w powietrzu, co znacznie zwiększa ich zasięg, i potrafią lądować w prymitywnych warunkach.

Wygranie przetargu to znakomita wiadomość dla Boeinga. W ostatnich miesiącach koncern odczuł dotkliwie skutki kryzysu na rynku cywilnych przewozów lotniczych. Towarzystwa lotnicze znacznie zmniejszyły zamówienia na nowe maszyny. W dodatku Boeing systematycznie traci rynek na rzecz swojego europejskiego konkurenta - Airbusa. Koncern boleśnie odczuł porażkę w przetargu na samolot wielozadaniowy nowej generacji, który ostatecznie wygrał Lockheed. Od jesieni ub.r. Boeing systematycznie redukuje zatrudnienie. Docelowo ma zwolnić 30 tys. osób.

Nowe samoloty transportowe mają dotrzeć do sił powietrznych w latach 2004-2008. Boeing realizuje obecnie inny kontrakt na dostarczenie Pentagonowi 120 maszyn C-17. Dalsze zamówienia pozwolą koncernowi na przedłużenie pracy zakładów produkcyjnych w pobliżu Los Angeles. Boeing może jednak zamknąć kilka zakładów w Seattle w stanie Waszyngton i w Wichita w Kansas, jeśli nie dojdzie do porozumienia ze związkiem zawodowym mechaników, zrzeszającym 25 tysięcy pracowników firmy. Koncern prowadzi obecnie rozmowy non stop ze związkowcami. Obie strony znajdują się w trudnej sytuacji. Pracownicy zdają sobie sprawę, że ewentualny strajk oznaczałby kolejną ucieczkę kontrahentów do Airbusa, władze Boeinga niewiele z kolei mogą obiecać zatrudnionym, gdyż firma znajduje się w trudnej sytuacji finansowej.