Za jednostkę wydawniczą Qwest otrzyma 7 mld USD od dwóch firm wyspecjalizowanych w przejęciach - Carlyle Group oraz Welsh, Carson, Anderson & Stowe. Przebiły one konkurencyjną ofertę o wartości 3 mld USD, złożoną przez konsorcjum, w którego skład wchodziła m.in. spółka Thomas H.Lee Partners. Nie wyklucza się, że Carlyle i Welsh odstąpią później część udziałów innym inwestorom. Przejęcie wspierają kredytami Bank of America, Deutsche Bank, Wachovia, Lehman Brothers oraz J.P. Morgan Chase. Oczekuje się, że transakcja zostanie sfinalizowana za sześć do dziewięciu miesięcy.
Cena uzyskana za jednostkę wydawniczą jest niższa od 8-10 mld USD spodziewanych przez analityków. Najwyraźniej było to jednak wszystko, co mogli zapłacić nabywcy. Qwest nie cieszy się bowiem dobrą opinią ze względu na dochodzenie w sprawie nieprawidłowości w zapisach księgowych oraz olbrzymie zadłużenie sięgające 26,3 mld USD. Osiągnęło ono takie rozmiary po stratach, które spółka ponosiła przez dziewięć kolejnych kwartałów. W tych warunkach firma musi płacić wyjątkowo wysokie odsetki od udzielonych jej kredytów, wyższe nawet od pożyczek przyznanych niektórym bankrutom.
Qwest zamierza przeznaczyć część wpływów ze sprzedaży jednostki na spłatę kredytów bankowych w wysokości 3,39 mld USD, której termin upłynął w maju. Ponadto, aby oddalić niebezpieczeństwo upadłości, konieczna jest renegocjacja warunków innych pożyczek. Kierownictwo Qwest zabiega też o zwiększenie o połowę nowego kredytu do 750 mln USD, na co banki są gotowe wyrazić zgodę.
Akcje spółki kosztują teraz nieco ponad 2 USD, wobec 66 USD w marcu 2000 r.