- Firma ta, podobnie jak Bison--Bial jest producentem narzędzi uchwytowych. Ma 25-proc. udział w niemieckim rynku - powiedział prezes białostockich zakładów Tadeusz Gochnio. Według nieoficjalnych informacji, Niemców interesuje pakiet większościowy akcji w nowym podmiocie (po ogłoszeniu upadłości firmy) i produkcja w Białymstoku, ale nie tylko rynek zbytu, jakim dysponuje Bison-Bial.
Jeszcze we wtorek zakładowe związki zawodowe przekazały załodze informacje pochodzące od zarządu Metalexportu, który jest właścicielem Bison-Bialu, że przejęciem produkcji w Białymstoku, po ogłoszeniu przez sąd upadłości (pierwsze posiedzenie w tej sprawie odbędzie się w piątek), zainteresowana jest spółka, którą miałyby powołać zagraniczne firmy należące do Metalexportu.
Prezes Gochnio powiedział, że każde rozwiązanie, które może zapewnić załodze miejsca pracy i ciągłość produkcji, jest dobre dla Bison-Bialu. Nie chciał jednak powiedzieć, czy lepsze byłoby szybkie ogłoszenie upadłości, czy próba odsunięcia w czasie tej decyzji.
Obecnie część pracowników Bison-Bialu w Białymstoku oraz oddziałach w Kolnie i Bielsku Podlaskim pracuje przy produkcji zlecanej przez kontrahentów, którzy dokonują przedpłat. Część pieniędzy za wyroby trafia do banku-wierzyciela, dla którego towar w magazynach jest zabezpieczeniem wierzytelności. Pozostałe są zbierane na wypłaty dla pracowników.
T. Gochnio poinformował też, że po rozstrzygnięciu sądu gospodarczego w sprawie wniosku o ogłoszenie upadłości Bison-Bialu, znak towarowy tej spółki i jego dokumentacja, przejęte przez Metalexport, mają wrócić do Białegostoku.