- Na razie w banku nie widzimy symptomów poprawy gospodarki. Nasi klienci nadal mają kłopoty. Nie sądzę, aby sytuacja ta poprawiła się w tym roku - powiedział prezes. Według niego, wyniki ING BSK po dwóch kwartałach można uznać za zadowalające. W tym czasie bank osiągnął 132,3 mln zł zysku netto, co w porównaniu z tym samym okresem ub.r. oznacza wzrost o 8,5%. Dodał, że wynik byłby wyższy, gdyby nie konieczność utworzenia rezerw. W sumie na koniec czerwca wynosiły one blisko 1,6 mld zł.

Zdaniem M. Czakańskiego, mimo niesprzyjających warunków rynkowych, bank osiąga wzrost akcji depozytowej (o 2,8%) oraz notuje przyrost liczby rachunków (wzrost o 28 tys., do 1 014 tys. zł). Dodał jednak, że z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej część osób decyduje się na ich zamkniecie. Pozytywnym czynnikiem jest też spadek kosztów w ING BSK.

Według prezesa, pełne finansowe efekty fuzji BSK z warszawskim odziałem ING będą odczuwalne w przyszłym roku. Nie podał on jednak tegorocznej prognozy zysku ani też, jakich wyników można się spodziewać w kolejnych latach.

Zgodnie z deklaracjami, jakie rok temu złożył ING, Holendrzy mają zmniejszyć w 2003 roku swój udział w ING BSK do 75%. Obecnie inwestor ten posiada 87,8% akcji. Nie wiadomo, w jaki sposób zostanie przeprowadzona ta operacja. Ostateczna decyzja o sposobie zmniejszenia udziału będzie należała do inwestora. - Będzie on brał pod uwagę zmiany na polskim rynku bankowym oraz przystąpienie do Unii Europejskiej - dodał prezes.