Reklama

Może wreszcie będzie lepiej

W lipcu więcej produkowaliśmy i kupowaliśmy - wynika z danych GUS. Zdaniem wiceprezes tej instytucji Hanny Dmochowskiej, widać coraz więcej symptomów poprawy. Jednak z mówieniem o ożywieniu woli ona poczekać, aż symptomy te przerodzą się w trwałą tendencję.

Publikacja: 24.08.2002 08:29

Jest nieco lepiej niż w czerwcu - nie kryją urzędnicy GUS. Jednak są bardzo ostrożni w ocenach. Może dlatego, że gdy przed miesiącem prezes GUS Tadeusz Toczyński po raz pierwszy od dłuższego czasu z optymizmem mówił o gospodarce, dziennikarze nie kryli zaskoczenia. Na wczorajszej konferencji prasowej oceny jego zastępczyni Haliny Dmochowskiej były znacznie bardziej stonowane.

- Wyniki lipca pokazują, że w wielu miejscach w gospodarce pojawiają się symptomy poprawy - powiedziała. - Zaznaczam, są to symptomy, i to, czy rzeczywiście wskazują na poprawę, będzie zależeć od tego, jak trwałe się okażą.

Przede wszystkim w lipcu znacznie wzrosła produkcja - nawet jeśli wziąć pod uwagę liczbę dni roboczych, była wyższa o 3,5% niż przed rokiem. To drugi z rzędu miesiąc poprawy w produkcji przemysłowej, dzięki czemu jej poziom po siedmiu miesiącach jest prawie taki sam, jak po siedmiu miesiącach roku 2001. Na dodatek, odbywa się to przy rosnącej efektywności pracy - zwiększyła się ona w okresie styczeń-lipiec br. o 7%, wobec tego samego okresu rok wcześniej.

Wprawdzie nadal bezrobocie jest wysokie i w lipcu wzrosło do 17,4% z 17,3% w czerwcu, jednak dynamika tego wzrostu była niższa niż przed rokiem. Nadal spada zatrudnienie, ale wolniej, a poza tym zwiększyła się liczba ofert pracy.

Innym pozytywnym symptomem jest szybki wzrost sprzedaży detalicznej, która - po spowolnieniu w II kwartale - w lipcu zwiększyła się o 6,5% wobec czerwca i o 8,6% w stosunku do lipca 2001. Ruch w sprzedaży detalicznej zwiększył obroty hurtowników. Sprzedaż tego działu handlu wzrosła o 13,8% wobec czerwca i 16,8% wobec lipca ub.r. Wiceprezes GUS zwróciła uwagę na to, że wzrosła zarówno produkcja, jak i sprzedaż firm motoryzacyjnych.

Reklama
Reklama

- W krajach rozwiniętych sprzedaż samochodów uznawana jest za barometr sytuacji w gospodarce - powiedziała Halina Dmochowska. Ten zwiększony ruch w handlu częściowo wynika ze wzrostu siły nabywczej ludności, która jest wynikiem spadającej inflacji. Mimo to jednak prognozy popytu wewnętrznego były w sierpniu niższe niż miesiąc wcześniej. Znacznie bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość eksporterzy, którzy liczą na wzrost zapotrzebowania na ich towary za granicą. Może to poprawić i tak już całkiem niezłą, jak na ogólny stan firm, sytuację finansową tych przedsiębiorstw.

GUS przedstawił także dane o handlu zagranicznym po pierwszym półroczu. Jego wyniki - zarówno pod względem wartości eksportu i importu, jak i wielkości deficytu w wymianie towarowej - są lepsze niż w pierwszych sześciu miesiącach roku 2001. Eksport wyniósł prawie 75,75 mld zł i był wyższy o 5,1% niż w analogicznym okresie roku 2001. Wartość importu sięgnęła 103,62 mld zł, co oznacza wzrost o 3,2% (odpowiednio 2,2% i 3,2%). Deficyt w handlu wyniósł 27,87 mld zł i był nieco niższy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Z danych GUS wynika także, że wzrost eksportu zawdzięczamy przede wszystkim dużej sprzedaży polskich towarów do Szwecji, Rosji, na Ukrainę i do Francji. Coraz więcej za to importujemy z Chin, USA i Niemiec.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama