Po gwałtownym wzroście w środę na ostatnich dwóch sesjach zapał do kupowania akcji nieco osłabł. Zwyżka bardzo przypomina "dwudniówkę" z połowy maja. Wtedy również WIG20 ruszył z impetem do góry przy znacznym wzroście obrotów. Niestety, kupującym bardzo szybko zabrakło wtedy środków na podtrzymanie zwyżki.
Na razie analiza indeksu nie wskazuje na zagrożenie dla dopiero co ukształtowanej tendencji. Takim byłby dopiero spadek poniżej 1087 pkt. W obserwacji nowego trendu bardzo pomocny powinien być wskaźnik MACD, który od początku miesiąca znajduje się w trendzie wzrostowym. Jest rzeczą charakterystyczną, że w trakcie większej korekty spadków oscylator wzrasta do poziomu równowagi. Zawrócenie trendu przez MACD na tej wysokości sugeruje zakończenie zwyżki na rynku i powrót do bessy.
O tym, jak zachowuje się indeks WIG20, decydują cztery grupy spółek: banki, spółki telekomunikacyjne, informatyczne i chemiczne. Jedynym sektorem z prawdziwego zdarzenia, mającym pięciu w miarę płynnych reprezentantów, są banki. Łączny udział firm tej branży w portfelu indeksu sięga 40%. Bez udziału banków nie odbył się na GPW żaden poważny trend wzrostowy. Analiza indeksu branżowego pokazuje, że obecne ożywienie to jedynie korekta tendencji spadkowej, zapoczątkowanej w czerwcu tego roku.
Banki na początku trendu
W dalszej części artykułu będę posługiwał się indeksem cenowym sektora bankowego, wyliczanym w Parkiecie. Wszystkie spółki z branży mają równy wpływ na jego wartość. GPW publikuje indeks sektorowy, w którym ponad połowę udziału mają Pekao i BPH PBK. Wskazania obydwu indeksów są zbliżone. Podstawę do bessy w sektorze bankowym stanowi formacja podwójnego szczytu, ukształtowana w pierwszej połowie tego roku. Linia szyi figury znajduje się na wysokości 3623 pkt. Już po wybiciu z ten formacji w dół ceny powróciły ponad ten poziom. Formalnie w analizie technicznej w takim wypadku mówi się o załamaniu formacji. To jednak niejedyny na polskim rynku akcji wypadek, kiedy, mimo takiego zachowania wykresu kursu, ceny kontynuują trend wynikający z formacji. Zjawisko to nazywam pozornym załamaniem.