Ostatnie w mijającym tygodniu sesje na giełdach amerykańskich rozpoczęły się od
spadków cen akcji. Inwestorzy realizowali zyski po wcześniejszych wzrostach, tym bardziej że znów pojawiły się obawy dotyczące prowadzenia przez tamtejsze spółki księgowości i konfliktu interesów w bankach inwestycyjnych. W piątek dotyczyło to przede wszystkim dwóch spółek - potężnej instytucji finansowej Citigroup i koncernu medialno-internetowego AOL Time Warner. Pierwszej z tych firm zaszkodziła informacja, iż nowojorska prokuratura rozszerza śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć w należącym do niej banku inwestycyjnym Salomon Smith Barney. Spekuluje się, że w sprawę mógł być nawet zamieszany dyrektor generalny Citigroup Sanford Weill. Z kolei w AOL Time Warner wciąż działają przedstawiciele władz federalnych, prowadzący śledztwo dotyczące rachunkowości firmy.
Źle na rynek wpływała też w piątek seria negatywnych rekomendacji wydanych w ostatnich dniach przez banki inwestycyjne. W takich okolicznościach Dow Jones do godz. 18.00 czasu polskiego spadł o 1,43%, a Nasdaq Composite stracił 1,97%.
Gorsze wieści, które nadeszły po południu zza Atlantyku, negatywnie wpłynęły też na notowania na czołowych giełdach europejskich, na których wcześniej przeważały niewielkie zmiany notowań. Realizacja zysków dotknęła przede wszystkim szwedzkiego Ericssona, który po 67-proc. zwyżce kursu w ciągu poprzednich trzech sesji, w piątek zanotował zniżkę o ponad 10%. Korekta dotknęła też walory instytucji finansowych, takich jak francuski potentat ubezpieczeniowy Axa czy szwajcarski bank Zurich Financial. Inwestorzy zdecydowanie sprzedawali też papiery spółek specjalizujących się w produkcji półprzewodników (ASML, Philips, STMicroelectronics) w związku z zapowiedzią obniżenia cen tych produktów przez firmy na Tajwanie. Ostatecznie londyński indeks FT-SE 100 spadł wczoraj o 1,01%, paryski CAC-40 obniżył się o 1,85%, a frankfurcki DAX do godz. 18.00 stracił 1,92%. W poniedziałek nieczynna będzie giełda londyńska.