Do komisji ponownie trafiły nowelizacje ustaw podatkowych, umożliwiające wzięcie kredytu podatkowego małym firmom (zatrudniającym minimum 5 pracowników) i ułatwiające bankom zaliczanie nieściągalnych kredytów w koszty. Sejm zajął się również projektem ustawy o restrukturyzacji niektórych zobowiązań firm. Chodzi przede wszystkim o zaległości z tytułu podatków i niektórych składek ubezpieczeniowych. Komisja Finansów Publicznych, która wczoraj prezentowała swoje sprawozdania w tej sprawie, nie naniosła zbyt wielu poprawek do rządowych projektów. Jedną z najważniejszych jest uściślenie, które przedsiębiorstwa będą miały prawo do 1,5-proc. opłaty restrukturyzacyjnej, a które muszą liczyć się z 15-proc. Preferencyjna opłata będzie dotyczyła przede wszystkim kopalni, zbrojeniówki, PKP i hutnictwa oraz tych firm, które są ich wierzycielami. Kwota tych należności musi jednak stanowić (według stanu na koniec półrocza tego roku) co najmniej połowę wszystkich wierzytelności.

Opozycja od początku była przeciwna tym zapisom i zdania nie zmieniła. Główne kluby opozycyjne już zapowiedziały, że wstrzymają się od głosu przy nowelizacjach ustaw podatkowych. Według ich przedstawicieli, kredyt podatkowy tylko z pozoru jest dobrym rozwiązaniem, bo podatnik, który przestanie spełniać uprawniające do niego kryteria (np. wielkości przychodu), może wpaść w pułapkę. Banki natomiast, choć będą mogły łatwiej zaliczać w koszty rezerwy utworzone na nieściągalne należności, nie zechcą z tego korzystać. Według projektu, mogą to zrobić, jeśli wspomogą restrukturyzowane firmy. Tymczasem, mówili posłowie opozycyjnych klubów, bankom nie dano prawa do wpływu na kształt programów restrukturyzacyjnych. Przedstawiciele koalicji twierdzili zaś, że kredyt podatkowy może być skutecznym narzędziem walki z bezrobociem (przedsiębiorca, który z niego skorzysta, nie może w ciągu roku zwolnić więcej niż jedną piątą załogi), a banki zechcą korzystać z zapisów ustawy, bo dzięki niej poprawią jakość swoich portfeli kredytowych.