Millarowie przeznaczyli 200 tys. USD na zakup 200 tys. akcji FreeMarket, internetowego domu aukcyjnego specjalizującego się w organizowaniu licytacji maszyn przemysłowych - grubo przed jego giełdowym debiutem. FreeMarket debiutował na giełdzie w 1999 r., cena akcji w ofercie publicznej wyniosła 48 USD - podczas pierwszej sesji podniosła się do 280 USD. Podczas wtorkowego zamknięcia kurs notowanych na NASDAQ akcji FreeMarket wyniósł 6,86 USD.

Podczas postępowania arbitrażowego Millarowie twierdzili, że 1 września 2000 r. wydali maklerowi Merrill Lyncha polecenie sprzedaży 100 tysięcy akcji FreeMarket, kiedy ich kurs oscylował wokół 87 USD. Rachunek inwestycyjny Millarów prowadzony był przez dwóch maklerów. Podczas postępowania przed komisją arbitrażową jeden z nich stwierdził, że Millarowie rzeczywiści polecili sprzedać akcje FreeMarket - zaś drugi stanowczo temu zaprzeczył.

Zarząd Merrill Lynch twierdzi, że polecenie sprzedaży nie zostało wydane. Poinformował komisję arbitrażową, że po 1 września 2000 r. Millarowie nie protestowali z powodu niezrealizowania zlecenia.

Komisja stanęła po stronie małżeństwa inwestorów, uznała, że Millarowie wydali zlecenie sprzedaży akcji FreeMarket i poleciła bankowi inwestycyjnemu zapłacić im 7,7 mln USD - tyle mniej więcej pieniędzy otrzymaliby, gdyby ich zlecenie zostało zrealizowane. W werdykcie arbitrażowym zwraca się uwagę na to, że opiekujący się rachunkiem inwestycyjnym Millarów Merrill Lynch nigdy nie podjął starań, by uświadomić małżeństwu konieczność zdywersyfikowania ryzyka z inwestycji w akcje internetowego domu aukcyjnego.

Merrill Lynch postanowił odwołać się od werdyktu komisji arbitrażowej do sądu.