Patrząc z dzisiejszej perspektywy utrzymanie WIG20 ponad poziomem 1000 punktów w październiku 1998 roku wydaje się rzeczą oczywistą. Tak przynajmniej mówią proste wskaźniki fundamentalne.
Rok 1998
Na wstępie zaznaczę, że skład indeksu z tamtego okresu nieco różni się od obecnego wskaźnika. Najistotniejszy jest brak w WIG20 sprzed czterech lat Telekomunikacji i PKN ORLEN. Skład sektorowy indeksu jest zbliżony - uwagę zwraca przeszło 10-proc. udział spółek budowlanych, z których obecnie został jedynie Budimex. Od "zawsze" wiodącym sektorem w indeksie są banki, wspomagane przez informatykę, telekomunikację i przemysł chemiczny.
Dlaczego utrzymanie przed czterema laty przez indeks czterocyfrowej wartości wydaje się obecnie oczywiste? Łączny zysk na akcję firm wchodzących w jego skład wynosił w październiku 1998 prawie 100 zł. Wyliczony na tej podstawie wskaźnik C/Z, mierzący, ile razy kapitalizacja największych giełdowych spółek przewyższała ich zyski za ostatnie cztery kwartały, nieznacznie przekraczał 8.
Trochę niepokoju zafundowały nam wtedy jedynie giełdy zagraniczne. Latem 1998 roku spłatę swoich zobowiązań zawiesiła Rosja, co było później podawane za główną przyczynę załamania kursów akcji. Między lipcem a październikiem 1998 roku Nasdaq Composite stracił 1/4 wartości, niecałe 20% spadła średnia przemysłowa Dow Jones. Obydwa indeksy znajdowały się w regularnych trendach spadkowych. Na skutek rosyjskiego kryzysu silniej ucierpiały emerging markets. WIG20 obniżył się w tym okresie o ponad 40% i zanotował najniższą wartość od początku 1996 roku.