Wczorajsza sesja przyniosła załamanie dobrej koniunktury na GPW. WIG20 spadł o prawie 3% i jest to największa strata, jaką indeks poniósł, od kiedy w połowie miesiąca rozpoczął trend wzrostowy. To jeszcze nie załamanie krótkoterminowych wzrostów, ale poważne ostrzeżenie, że do takiej sytuacji może dojść. Szczególnie, iż po gwałtownej zwyżce we wtorek, zrealizowany został zasięg wzrostu, wynikający z formacji podwójnego dna. Figura ta stanowiła podstawę zwyżki. Wprawdzie wyczerpanie się potencjału wynikającego z wysokości formacji nie jest równoznaczne z końcem trendu, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że tendencja średnioterminowa ma kierunek spadkowy. Powrót do niej nie wymaga więc żadnych istotnych powodów czy też jakiegoś dłuższego procesu odwracania wzrostów. Szczególnie jeśli mają one 11-proc. rozmiar.

Sygnałem sprzedaży, potwierdzającym realizację niekorzystnego dla posiadaczy akcji scenariusza, będzie spadek indeksu poniżej 1100 punktów. Tutaj znajduje się połowa wysokiej białej świecy z 21 sierpnia, ledwie 10 punktów niżej przebiega linia szyi wspomnianego wyżej podwójnego dna. Formalnie powrót do bessy nastąpi, kiedy na zamknięcie sesji wartość WIG20 spadnie poniżej 1042 pkt. Zwróciłbym w tym miejscu uwagę, na niedużą odległość dzielącą indeks od bariery 1000 punktów. W tych okolicach dwukrotnie, w październiku 1998 roku i w październiku 2001 roku, udało się powstrzymać napór sprzedających.

Dopiero wzrost ponad wtorkowe zamknięcie (1162 pkt.), zażegna kłopoty z kontynuacją trendu wzrostowego. W takim wypadku indeks może rosnąć nawet o kolejne 10% i dotrzeć do dolnego ograniczenia konsolidacji, z której wybił się w dół pod koniec czerwca. Taki rozwój wydarzeń uważam jednak za mniej prawdopodobny.

Sygnał sprzedaży wygenerował po wczorajszej sesji RSI, opuszczając obszar wykupienia rynku. Oscylator wprawdzie przełamał przyspieszoną linię trendu, ale wciąż znajduje się w tendencji rosnącej. Na poziomie równowagi wzrosty hamuje dzienny MACD, co jest charakterystyczne dla końca korekty średnioterminowego trendu spadkowego.